Biegła ile sił w płucach , po drodze gubiąc kryształowe łzy , które padały na ziemię . Nie wiedziała , czy ma się śmiać , czy płakać . Nie wierzyła w to , co działo się w ciągu ostatnich kilku dni . miała porządny mętlik w głowie , który z każdą następną sekundą nie dawał jej spokoju . Chciała tylko dobiec i znów ujrzeć jego twarz . Pragnęła go dotknąć , nic więcej . Być blisko i wynagrodzić jakoś ten czas , kiedy nie mogła go widzieć . . .
Wyszli na zewnątrz . Jiraya cały czas trzymał swojego nieprzytomnego ucznia , nadal nie mogąc uwierzyć , że ktoś go pokonał , a Obito i Kakashi ... Kłócili się .No cóż, stare , dobre czasy ..
- Jeśli zaraz nie .. - zaczął Jiraya i natychmiastowo zamilkł . Z jaskini wyszła Rin . Cała zapłakana , ledwo żyjąca , ale .. szczęśliwa . I to bardzo . Chwiejnym krokiem ruszyła w stronę kłócących się chłopców , którzy stali odwróceni tyłem i jej nie zauważyli , lecz nie dane było jej ujrzeć ich twarzy . Zemdlała .
- Rin! - krzyknął Sannin, lecz w ostatniej chwili dziewczynę złapał Obito .
- Jest medykiem a nawet przez chwile nie pomyśli o swoim zdrowiu! - krzyknęła Tsunade , która również wyszła z groty i podkasując rękawy zajęła się leczeniem , a Kushina .. Kushina śmiała się ze swojego męża , który wyglądał na upitego .. A może był ? Było bardzo wesoło , bardzo ..
Ocknęła się w szpitalnym łóżku z bolącą głową i uśmiechem na twarzy . Wydawało jej się , że całe jej dotychczasowe życie to tylko zły sen , z którego właśnie się obudziła .. Wytarła mokre od łez policzki i zaczęła powoli odpinać aparaturę medyczną , rozwijać bandaże i plastry . Przebrała się szybko i wyszła ze szpitala prawie przez nikogo niezauważona . Prawie ..
- RIN! A TY GDZIE?!
- Tsunade-sama ...
- DO ŁÓŻKA! JUŻ !
- Przecież nic mi nie jest!
- NIC ? ZDROWY CZŁOWIEK NIE MDLEJE CO CHWILĘ!
I nagle usłyszała czyjś cichy , prawie niesłyszalny głos , który kazał jej wyciągnąć rękę . Posłusznie podniosła dłoń i poczuła , jak ktoś delikatnie ją ściska i oboje znikają w gęstym dymie . Otworzyła powieki i poczuła jak delikatny wietrzyk łaskocze ją w twarz . Ktoś nadal ściskał ją za rękę , nie chcąc jej puścić , jakby bał się , że zaraz zniknie . Spojrzała na jego twarz i znieruchomiała . Zmienił się . Maska nie zasłaniała już ani centymetra jego oblicza , które nie pozwalało oderwać od siebie wzroku ; czarne jak węgiel oczy i włosy tego samego koloru , które błyszczały w słońcu , blada cera i spojrzenie pełne niepokoju , które bało się reakcji dziewczyny .
- I jak ? - zapytał , uśmiechając się - Tak mnie sobie wyobrażałaś w przyszłości ?
- Hmmm - uśmiechnęła się - Gdybym miała być szczera , to w życiu nie pomyślałabym , że wyrośniesz na kogoś tak .. wysokiego ? - wypięła język .
- Przyzwyczaisz się - puścił jej oczko . Usiedli na dachu jakiegoś domu , w którym dziewczyna bez problemu rozpoznała swój własny .
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ? Przecież już dawno wyprowadziłam się od rodziców .
- Obserwowałem Cię .. Myślałaś że tak po prostu o tobie zapomniałem ? Nie mógłbym ..
- To czemu nie dałeś mi żadnego znaku ? Przecież ..
- Nie chciałem Cię martwić ..
- Martwić ? Odchodziłam od zmysłów!
- Nie denerwuj się - uśmiechnął się w taki sposób , że nie można było go zignorować . Od razu koił nerwy.
- Obito!
- Słucham ?
- Przestań!
- Ale co mam przestać ?
- Działać na mnie w ten sposób.
- Jaki ?
- Że nie mogę się na Ciebie gniewać .
- Przepraszam - uśmiechnął się i pokazał ręką na chmury sunące po niebie . Ich kształty same sprawiały , że zaczął opowiadać różne historie z tej dwuletniej podróży . Dziewczyna wtulona w niego słuchała uważnie . Tak spędzili cały dzień . Gdy na niebie zamiast chmur , pojawiły się migoczące punkciki , właśnie skończył którąś z kolei opowieść . Zauważył , że usnęła .
- Cała Rin - wyszeptał , całując ją w czoło i zanosząc do domu .
Przepraszam wszystkich , którzy w jakimkolwiek stopniu czekali na nową notkę . Już jest . Nie wiem czy się spodoba , ale liczę na to , że tak ^^
niedziela, 27 lutego 2011
piątek, 4 lutego 2011
13 - walka - krew , miłość i prawda
Bardzo przepraszaam tych , którzy zaglądają jeszcze na tego bloga : ) Zagapiłam się , nie miałam pomysłu , a walkę tej dwójki chciałam przedstawić w intrygujący sposób ^ ^ Teraz mam ferie i strasznie dużo czasu , więc zabieram się za pisanie , a Was kochani jeszcze raz bardzo przepraszam . Myślałam nad zmianą szablonu , ale nie mam na to pomysłu .. Może ktoś z Was ma talent do robienia szablonów ? Byłabym wdzięczna . Dobrze , nie przedłużam , zaczynam 13 ( już ? ! ) notkę o Rin i Obito .
- Chcę z Tobą walczyć . Tu i teraz .
Srebrnowłosy spojrzał w stronę przeciwnika . Zamaskowana postać była mu tak dziwnie znajoma , intrygowała go , a jej głos przyprawiał o ciarki na skórze . Był pewien,że właściciela ( nie mógł twierdzić , że jego przeciwnik był kobietą - nie mógł znaleźć cech charakterystycznych dla płci pięknej ) tego głosu znał bardzo dobrze . Ale zostawił rozmyślania na później . Kimkolwiek był , nie da mu się tak łatwo pokonać . Dawno nie walczył , więc przypomniał sobie podstawy swoich jutsu . Przeciwnik mierzył go wzrokiem . Pękniętej maski , która pokazywała czarne jak węgiel oczy nasz jounin postanowił pozbyć się jako pierwszej . Sannin próbował ( poprzez niezbyt umiejętne uderzanie otwartą dłonią po twarzy ) obudzić swojego ucznia . Ten spał smacznie , wymawiając kilka razy imię " Kushina" i przekręcając się na drugi bok . Można mu to było wybaczyć , ale nie w takim momencie - gdy jego najzdolniejszy uczeń ma zamiar pokonać wroga , którego sensei nie dał rady nawet zadrapać ...
"Nigdy się nie poddam " to zdanie powtarzał sobie przeciwnik Kakashiego jak mantrę . Nie miał pojęcia , czy dobrze zrobił , ale zawsze działał impulsywnie . Nie wiedział , czego nauczył się jego przyjaciel . Ale był pewien , że chce to zrobić . Oczywiście nie chciał zrobić mu krzywdy , chciał tylko pokazać jak bardzo się zmienił , jak bardzo dorósł i podszkolił swoje umiejętności , ile przeżył , ilu ludziom pomógł , ile jeszcze wołało o pomoc ...
- Po masce poznaję , że nie mam do czynienia z byle kim ... - zaczął Kakashi - I ty też nie masz do czynienia z pierwszym lepszym . Nie chcę walczyć , ale skoro tak bardzo tego pragniesz , to spełnię Twoją prośbę ...
- Zamiast tyle gadać , pokaż , na ile Cię stać .. - i zniknął . Poruszał się tak szybko , że Jiraya przetarł ze zdumienia oczy . Krążył wokół białowłosego , co chwilę zbliżając się i oddalając . Chciał zobaczyć wachlarz jego umiejętności , poczuć je na własnej skórze .
- Suiryudan no jutsu ( wodny smok ) - powiedział Kakashi , a dwa wodne smoki uderzyły w ścianę jaskini . Nie miał nawet pojęcia , gdzie jest jego przeciwnik , więc ataki nie miały sensu . Musiał go podejść używając do tego rozumu . Stał przez chwilę , nie wykonując nawet najmniejszego ruchu , oddychał spokojnie i gorączkowo myślał . Uniósł dłoń do góry .
- Poddajesz się ? - usłyszał w oddali rozbawiony głosik oprawcy . - Od tej strony Cię nie znałem - podszedł kilka kroków do przodu i to był jego największy błąd .
- Chuusuusei Biribiri -Klon Kakashiego zniknął , a jego pierwowzór znalazł się kilka metrów za zamaskowanym , uderzając go dwoma palcami w plecy . Zdziałało - ciało czarnookiego przeszedł dreszcz . Zaatakowano układ nerwowy , nie mógł się sprawnie poruszać . Ale czy będąc chrześniakiem największego medyka w historii Konohy nie mógł sobie z tym poradzić ? Kwestia czasu . Gdy poruszył prawą ręką - ruszała się lewa stopa ,a gdy wykonał ruchy palcami u rąk - poruszały się te u stóp . Gdy odkrył już , jak sprawnie się poruszać , zaatakował .
- Raikiri ! - ruszył z wyciągnięta ręką . Kakashi przez chwilę nie wiedział , co ma zrobić . W ostatnim momencie odskoczył na bok , unikając śmiertelnego ciosu . Był wstrząśnięty . Jakim cudem jego przeciwnik tak szybko się połapał ? Kim on do cholery jest ?! Nie tracąc czasu , stworzył 1O klonów a sam ukrył się za skałą. Nie chciał szybko kończyć pojedynku . Wiedział też , że nie wygra . Pozostało tylko jedno - walczyć aż do śmierci . Nie może się poddać . Nie teraz . Postanowił działać na zwłokę . Nie wiedział , że jest obserwowany .
- Ile jeszcze zamierzasz się chować ?
Nie odpowiedział . Wyszedł za skały . Przyglądający się walce Jiraya wstał , gotów pomóc srebrnowłosemu .
- To moja walka , Jiraya-sama . Nie chcę pomocy .
- Ale ...
- Żadnego ale .
Ruszył na przeciwnika z pomocą swojego klona . Atakowali go z dwóch stron , ten jednak dzielnie odbierał ataki i walczył dalej . Był szybki , za szybki dla niedoświadczonego jeszcze Kakashiego , który był już prawie na skraju wytrzymania . Chakry miał jeszcze całkiem sporo , ale nigdy nie był dobry w walce wręcz . To go wykańczało , ale nie było innego sposobu . Nie wiedział , jak go podjeść . Był o wiele silniejszy . I te oczy .. Miał wrażenie , że już gdzieś je widział ... Łudząco podobne do oczu jego przyjaciela ... Nie , to nie może być prawda ... Upadł na ziemię , dysząc ciężko .
- Ty ..
- Huh ?
- Nie możesz być ...
- Kim ?
- Nim .
- " Nim " ?
- Obito ...
- Witaj , Kakashi . Miło Cię widzieć .
Jouninowi zakręciło się w głowie . Może to i lepiej . I tak nie wiedziałby , co powiedzieć .
Tsunade nie wiedziała , dlaczego Rin ma wypieki na twarzy i tak usilnie wyrywa się z jej ramion . Słyszała tylko urywki wyrazów typu " Niech mnie pani puści " albo " to niesprawiedliwe " . W końcu ustąpiła . Zobaczyła tylko odrobinę kurzu - dziewczyny już nie było , biegła . Kushina pokiwała radośnie głową i ruszyła za medyczką . A blondynka została sama . W końcu podążyła śladem pozostałych . Nie wiedziała, że spotka ją tyle niespodzianek .
Mam nadzieję , że się spodoba ^ ^
Przepraszam za błędy .
środa, 19 stycznia 2011
12 - miłość powinna dawać siłę .
A teraz chciałam przeprosić za długą nieobecność i pokazać wam notkę , można powiedzieć że zbliżamy się do punktu kulminacyjnego . A teraz notka . Mam nadzieję , że się spodoba . tu też mamy nową notkę kochani < 3
- Śpi ... Nie budźmy jej - wymamrotała Tsunade , szukając w torbie czegoś do przykrycia .
- Tak . Masz rację - Kushina usiadła na kamieniu , bawiąc się swoimi włosami . Bardzo lubiła podopieczną swojego męża , więc ucieszył ją fakt , że nic jej nie jest . Poklepała miejsce obok siebie i gestem poprosiła blondynkę , by usiadła obok niej . Ta od razu przyjęła propozycję .
- Powiedz mi .. - zaczęła , uśmiechając się - Kim jest ten chłopak ?
- Minato Ci nie mówił ? O tym , że stracił ucznia na misji ? - powiedziała Sanninka , nie kryjąc zdziwienia .
- Więc ten chłopak musi być tym Uchiha ... To prawda ?
- Tak ... On właśnie zginął dwa lata temu . Obito jest moim chrześniakiem . Zajmowałam się nim , gdy podczas swojej prowizorycznej śmierci nie udało mu się do końca wykonać pieczęci i uratował tylko swoją duszę . Żył tylko nią , nie mając ciała . Przez te dwa lata zbierał informacje , zdobywał wiedzę i doskonalił się , siejąc postrach wsród rabusiów i innych złych shinobi , który odważyli się zadrzeć z światem ninja . Widzisz , mój chrześniak nienawidzi , gdy rani się słabszych .
- A jaki to ma związek z Rin ?
- Widzisz .. ona była jego przyjaciółką ... Była to złe określenie . Jest ..
- Czy to możliwe , żeby ktoś przeżył taki wypadek ?
- W klanie Uchiha wszystko jest możliwe .. Nadal nie umiem tego pojąć ... Cieszę się , że wrócił . Tym razem na dłużej . - powiedziała blondynka , podnosząc brew , bo Rin zaczęła się niespokojnie wiercić , mamrotając coś pod nosem z wypiekami na twarzy ...
-Minato , Minato ! - męski głos odbijał się echem w jaskini - Coś się stało ?
- Jiraya-sama , to na marne ... Sądzę , że przegrał .
- Niemożliwe ... Mój uczeń nigdy nie przegrywa - białowłosy wyraźnie się oburzył .
- Popatrz - srebrnowłosy wskazał na nieprzytomnego Minato , uśmiechając się pod nosem .
- Niemożliwe ... - powtórz Sannin .
- A jednak - usłyszeli za sobą głos . Tuż za plecami Kakashiego stała zamaskowana postać , której ruchy , gesty i głos był Jouninowi tak znajomy ...
- Chcę z Tobą walczyć - wskazał palcem na srebrnowłosego . - Tu i teraz .
przepraszam za długość tej notki , ale chciałam potrzymać Was trochę w niepewności ( : Kocham was za komenatrze pod poprzednią notką < 3
- Śpi ... Nie budźmy jej - wymamrotała Tsunade , szukając w torbie czegoś do przykrycia .
- Tak . Masz rację - Kushina usiadła na kamieniu , bawiąc się swoimi włosami . Bardzo lubiła podopieczną swojego męża , więc ucieszył ją fakt , że nic jej nie jest . Poklepała miejsce obok siebie i gestem poprosiła blondynkę , by usiadła obok niej . Ta od razu przyjęła propozycję .
- Powiedz mi .. - zaczęła , uśmiechając się - Kim jest ten chłopak ?
- Minato Ci nie mówił ? O tym , że stracił ucznia na misji ? - powiedziała Sanninka , nie kryjąc zdziwienia .
- Więc ten chłopak musi być tym Uchiha ... To prawda ?
- Tak ... On właśnie zginął dwa lata temu . Obito jest moim chrześniakiem . Zajmowałam się nim , gdy podczas swojej prowizorycznej śmierci nie udało mu się do końca wykonać pieczęci i uratował tylko swoją duszę . Żył tylko nią , nie mając ciała . Przez te dwa lata zbierał informacje , zdobywał wiedzę i doskonalił się , siejąc postrach wsród rabusiów i innych złych shinobi , który odważyli się zadrzeć z światem ninja . Widzisz , mój chrześniak nienawidzi , gdy rani się słabszych .
- A jaki to ma związek z Rin ?
- Widzisz .. ona była jego przyjaciółką ... Była to złe określenie . Jest ..
- Czy to możliwe , żeby ktoś przeżył taki wypadek ?
- W klanie Uchiha wszystko jest możliwe .. Nadal nie umiem tego pojąć ... Cieszę się , że wrócił . Tym razem na dłużej . - powiedziała blondynka , podnosząc brew , bo Rin zaczęła się niespokojnie wiercić , mamrotając coś pod nosem z wypiekami na twarzy ...
-Minato , Minato ! - męski głos odbijał się echem w jaskini - Coś się stało ?
- Jiraya-sama , to na marne ... Sądzę , że przegrał .
- Niemożliwe ... Mój uczeń nigdy nie przegrywa - białowłosy wyraźnie się oburzył .
- Popatrz - srebrnowłosy wskazał na nieprzytomnego Minato , uśmiechając się pod nosem .
- Niemożliwe ... - powtórz Sannin .
- A jednak - usłyszeli za sobą głos . Tuż za plecami Kakashiego stała zamaskowana postać , której ruchy , gesty i głos był Jouninowi tak znajomy ...
- Chcę z Tobą walczyć - wskazał palcem na srebrnowłosego . - Tu i teraz .
przepraszam za długość tej notki , ale chciałam potrzymać Was trochę w niepewności ( : Kocham was za komenatrze pod poprzednią notką < 3
piątek, 14 stycznia 2011
11 - gdy kończy się tajemnica .. zaczyna się prawdziwa miłość .
Nigdy nie myślałam , ze jedna osoba jest w stanie posiąść taką moc . Moc była dla mnie pojęciem względnym , nabywanym wraz z długim treningiem , ciężką pracą , wiarą we własne umiejętności i odrobiną talentu , który przecież drzemie w każdym z nas .. Dlatego to , co rozgrywało się na moich oczach zaprzeczało wszystkim ustalonym przeze mnie wartościom , którymi kierowałam się w życiu . Zawsze myślałam , że nie dożyję dnia , w którym ktoś pokona Hokage i Legendarnych Sanninów zaledwie kilkoma ruchami rąk , nie zabijając ich przy tym , nie powodując większych uszczerbków na zdrowiu , pokazując tak dawno nie widzianą twarz . Prawdziwą twarz ...
Wielki huk przerwał panującą w jaskini ciszę , którą zaczynałam lubić . Nie wiedziałam jeszcze w jaki sposób owa postać uratowała mi życie , ale byłam pewna , że musiałam uderzyć się w głowę . I to z ogromną siłą , ponieważ nawet najmniejszy hałas odbijał się echem w mojej czaszce , powodując jej ból . Zaledwie kilka sekund minęło od zniknięcia mojego wybawiciela , a ja już czułam jego brak . Brak który rozsadzał moje serce od środka powodując jego szybsze bicie . Może to te chore przeczucie , że to On , że żyje , że jest tutaj , że mogłam go dotknąć .. A tak bardzo się bałam . Że jego ciało zniknie gdy tylko musnę jego skórę swoimi palcami , rozpłynie się niczym moje odbicie w tafli wody gdy wiatr mocniej zawieje .. Tak bardzo chciałam go odzyskać , moja wyobraźnia wytworzyła już tyle niedorzecznych pomysłów realizowanych do tej pory tylko w postaci snów .. Snów , których miałam tak mało , które były tak cudowne ... Jednym słowem nigdy nie wierzyłam w cuda , aż do teraz . Próbowałam się podnieść , lecz bez skutku - moje nogi ciężkie od powracającego do mnie poczucia winy i wspomnień z dnia jego śmierci .. Nie pozwalały mi wykonać żadnego ruchu . Czułam się jak bezbronna dziewczynka , bohaterka jednego z wielu filmów w którym to mężczyzna poświęca życie dla kobiety .. Nigdy nie chciałam zostać aktorką , a widać rola w takim romansidle z nutką filmu sensacyjnego stała się moim życiem . Szarą rzeczywistością , której kolorów mogła nadać tylko ta jedna postać ... Och , ogarnij się dziewczyno . Życie to nie film , to ciągła walka .
Mrok był najbardziej trafnym określeniem . Otóż w jaskini były trzy osoby , które łączyło jedno - wielka siła , którą każda z nich posiadała . Zakapturzona postać stała tyłem , powodując narastającą z każdą sekundą frustrację rudowłosej , która gotowa była rzucić się na niego z pięściami . Jej towarzyszka była spokojna , świdrowała wzrokiem plecy człowieka , próbując się czegoś upewnić , jakby w nich zawarta była cała prawda . Prawda , którą wszyscy chcieli odkryć . Czasami trzeba zgrywać idiotę , by w końcu przewyższyć wiedzą mędrca - pomyślała blondynka , niechętnie pomagając Kushinie w walce ze swoim chrześniakiem , obdarzając go delikatnymi uderzeniami .
- Gdzie jest Rin ?
Rudowłosej odpowiedziała tylko głucha cisza i uśmiech , który pojawił się na twarzy blondynki .
- Daj spokój , w jego rękach jest bezpieczniejsza niż pod opieką całego oddziału ANBU .. Przedstawiam Ci mojego chrześniaka , którego każdy w Twojej byłej Wiosce powinien znać .. Władca Błyskawic , kojarzysz ?
- To .. Niemożliwe ..
- Mówiłam .. A teraz , jeśli pozwolisz .. - uderzyła go z całej siły w twarz , powodując pęknięcie maski - Żadnego listu , żadnej wiadomości .. Przez rok ..
- Wybacz ciociu , nie chciałem Cię martwić ..
- Ej , rodzinka .. Zaraz tu będą , co robimy ?
- Daj mi się zabawić .. Chcę pokazać mojemu przyjacielowi , jak bardzo mylił się tego dnia .. Dnia , w którym nazwał mnie mięczakiem .. Idźcie zająć się Rin , ja zajmę się gośćmi . Zgoda ?
- Tak - powiedziała rudowłosa , wbiegając w głąb jaskini . Za nią , choć nie ukrywając swojej niechęci i wielkiej ochoty zobaczenia pokonanego Jiraji podążyła Tsunade .
- To tutaj ? - białowłosy pokazał ręką wejście do jaskini .
- To tutaj ? - białowłosy pokazał ręką wejście do jaskini .
- Mam nadzieję ..
- Kto pierwszy ? - Sannin spojrzał na dwójkę swoich towarzyszy .
- Może ja ? - powiedział Minato , wchodząc do jaskini . - Pachnie Kushiną , nie ma co - dodał pokazując wielką dziurę obok wejścia .
- Powodzenia ...
Można powiedzieć , że widoki w jaskini zapierały dech w piersiach tych , którzy nie wiedzieli jej jeszcze na oczy . Rzeka była cudowna , szumiała przyprawiając człowieka o lepszy nastrój i swojego rodzaju odświeżenie . Skały były tak idealnie wyrzeźbione przez naturę , że można było przysiąść i snuć domysły , co dana z nich przedstawia . Miejsce to było idealne i do odpoczynku i do stoczenia bitwy , ktora już się tam rozgrywała ..
- Rasengan !
- Chidori !
- To bez sensu , dobrze wiesz , że .. Wiem wszystko o Twoich technikach , znam twój każdy ruch na pamięć .. Sensei .
- Sensei ? Ty .. To nie możliwe ... Ob.. - i dostał mocno w głowę .. odrobinę za mocno .
niedziela, 26 grudnia 2010
10. prawda
Zawsze myślałam że śmierć musi być bolesna - moja wcale taka nie była. Ale czy na prawdę umieram ? Czuję się tak , jakbym uderzyła się mocno w głowę . Nie słyszałam nawet szumu , który pochodził od rzeczki , na brzegu której leżałam . Co ja tu robię ? Co się ze mną dzieje ?
- Rin ! Rin ! - każdy centymetr polanki został dokładnie przeszukany przez białowłosego - bez skutku . Jego koleżanki z drużyny nigdzie nie było .
- Znalazłeś ją ? - Minato-sensei , natychmiastowo otrzeźwiał , słysząc przkre wieści . Jak to zniknęła ?
- Nie ma nawet najmniejszego śladu . Gdzie ona może być ? - do rozmowy dołączyła się Kushina , cała umazana błotem .
- Będzie dobrze ... Może poszła do domu ? - Jiraya poklepał Kakashiego po ramieniu , dodając mu tym otuchy .
- Ej ! Widzicie to ? Strzępek jej sukienki . . - Tsunade wymachiwała materiałem .
- Zaczniemy szukać na dole .. Dwa dwuosobowe zespoły .. Jedno musi wyruszyć same . Nie ma czasu do stracenia .. Ruszajmy !
- Nic Ci nie jest ? - usłyszałam delikatny szmer , obok mnie pojawiła się zamaskowana postać ubrana w czarny , długi płaszcz , zasłaniający każdy centymetr jej ciała .
- Kim jesteś .. Nie zbliżaj się ! - zasłoniłam głowę rękoma .
- To już dwa lata .. Rok od kiedy nie mogłem zobaczyć Twojej twarzy w całej okazałości ..
- To niemożliwe ..
- Co to było ? - poczułam lekki wstrząs , ziemia pode mną zachwiała się niebezpiecznie . " Duch " bo tak tylko można było określić postać , która stała obok mnie , uśmiechnął się nieznaczenie . " uśmiechnął " to nie do końca dobre określenie , bo zauważyłam tylko jak jego usta drgnęły , schowane pod czarną maską .
- Poczekaj tutaj - i znikł w chmurze naelektrowanyzowanego dymu . Zupełnie jak wtedy , rok temu , na polanie ...
________
Mamy kolejną notkę ^^ Postanowiłam urwać akurat w tym momencie , bo na następną notkę zamierzam poświęcić dużo więcej czasu , dołożyć wszelkich starań i posklejać to wszystko w jedną , logiczną całość . Następna notka będzie jeszcze w tym roku , obiecuję : > Strasznie dziękuję za ( jak dla mnie ) mnóstwo komentarzy . Dla was to tylko 3 , a dla mnie kolejne 3 zadowolone osoby : ) Kończę , papa : *
- Rin ! Rin ! - każdy centymetr polanki został dokładnie przeszukany przez białowłosego - bez skutku . Jego koleżanki z drużyny nigdzie nie było .
- Znalazłeś ją ? - Minato-sensei , natychmiastowo otrzeźwiał , słysząc przkre wieści . Jak to zniknęła ?
- Nie ma nawet najmniejszego śladu . Gdzie ona może być ? - do rozmowy dołączyła się Kushina , cała umazana błotem .
- Będzie dobrze ... Może poszła do domu ? - Jiraya poklepał Kakashiego po ramieniu , dodając mu tym otuchy .
- Ej ! Widzicie to ? Strzępek jej sukienki . . - Tsunade wymachiwała materiałem .
- Gdzie go znalazłaś ?
- Tam - pokazała na sam brzeg zbocza .
- Czy to znaczy że . .
- Nie możliwe . Ona jest shinobi , nie mogła tak najzwyczajniej spaść z góry ...- Zaczniemy szukać na dole .. Dwa dwuosobowe zespoły .. Jedno musi wyruszyć same . Nie ma czasu do stracenia .. Ruszajmy !
- Nic Ci nie jest ? - usłyszałam delikatny szmer , obok mnie pojawiła się zamaskowana postać ubrana w czarny , długi płaszcz , zasłaniający każdy centymetr jej ciała .
- Kim jesteś .. Nie zbliżaj się ! - zasłoniłam głowę rękoma .
- To już dwa lata .. Rok od kiedy nie mogłem zobaczyć Twojej twarzy w całej okazałości ..
- To niemożliwe ..
- Tsunade , uważaj ! - rudowłosa chwyciła Sanninkę za ramię , ratując ją od natychmiastowej śmierci . Głowa Sanninki spotkałaby na swojej drodze ogromny głaz , który blokował wejście do jaskini .
- Musimy się tam dostać ! A co jeśli ona tam jest ?
- Na trzy rozwalamy ten głaz .. Raz , dwa ..
- Trzy ! - dwie zaciśnięte pięści uderzyły w skałę , powodując , że rozprysnęła się na miliony małych kawałków ..- Co to było ? - poczułam lekki wstrząs , ziemia pode mną zachwiała się niebezpiecznie . " Duch " bo tak tylko można było określić postać , która stała obok mnie , uśmiechnął się nieznaczenie . " uśmiechnął " to nie do końca dobre określenie , bo zauważyłam tylko jak jego usta drgnęły , schowane pod czarną maską .
- Poczekaj tutaj - i znikł w chmurze naelektrowanyzowanego dymu . Zupełnie jak wtedy , rok temu , na polanie ...
________
Mamy kolejną notkę ^^ Postanowiłam urwać akurat w tym momencie , bo na następną notkę zamierzam poświęcić dużo więcej czasu , dołożyć wszelkich starań i posklejać to wszystko w jedną , logiczną całość . Następna notka będzie jeszcze w tym roku , obiecuję : > Strasznie dziękuję za ( jak dla mnie ) mnóstwo komentarzy . Dla was to tylko 3 , a dla mnie kolejne 3 zadowolone osoby : ) Kończę , papa : *
sobota, 18 grudnia 2010
9 - Długo oczekiwany dzień
Nadszedł ten długo oczekiwany dzień , szczególnie dla Drużyny 7 .Rin i Kakashi stali przed budynkiem Hokage - wystrojeni , z dwoma bukietami kwiatów i z wielkim uśmiechem na ustach . Uroczystość miała odbyć się na " głowach " Trzech Hokage Konohy , ale trzeba było jeszcze załatwić kilka formalności , a oni - jak świadkowie musieli je wypełnić . Za godzinę miał odbyć się ślub .
Tak , tak , notka beznadziejna , grr : < Zapraszam na http://www.pamietnik-naruto.blogspot.com/ - mój kolejny blog : ) no i oczywiście www.rudowlosahistoria.blogspot.com . To ja już kończę , notkę pozostawiam waszej subiektywnej ocenie : )
Nigdy nie lubiłam takich uroczystości , toteż usiedzenie dwóch godzin na tyłku zdawało mi się wiecznością . Razem z Kakashim robiliśmy wszystko , by ożywić atmosferę stworzoną przez pierwszy rząd , który zajmowała Starszyzna Konohy . Dlatego , kiedy mojemu białowłosemu przyjacielowi zaświtał do głowy wspaniały pomysł , bez skrępowania chwyciłam za kunai i okazałam gotowość do wykonania zadania . Otóż przed nami siedział Jiraya , który usiłował zwrócić na siebie uwagę Tsunade.
- Tylko przytnij - powiedziałam do Kakashiego , który uśmiechnął się chytrze .
- Spróbuję .
Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk - zerwałam się z miejsca . Efekt był taki , że Sannin został pozbawiony połowy swoich białych włosów , Kakashi zaciął się w palec i a my cichutko przenieśliśmy się na koniec rzędu , by nie zrobić pokusić się i nie ściąć wszystkich . Reszta imprezy minęła nam na liczeniu chmur i skupieniu się na wspaniałej sukience Kushiny , która nie tylko zasługiwała na pochwałę , ale kilka dziewczyn najnormalniej w świecie zerwałoby materiał ze przyszłej Pani Namikaze.
Wesele od zawsze było moją ulubioną częścią takich imprez , a to rzeczywiście było wyjątkowe . Przy stole nie siedział nikt - wszyscy bawili się w najlepsze i w miarę swoich możliwości . Kushina-sama właśnie próbowała upić swojego męża , karząc mu tańczyć z butelką sake w ręku ; Tsunade , Orochimaru i Jiraya-sama stali się gwiazdami towarzystwa ,a Kakashi próbował upić Tenzou - bez skutku . Staruszek ma głowę , nie ma co .
Rin jako jedyna nieudolnie próbowała bujać się w rytm piosenki . W głowie miała zamęt - wspomnienia , które tak usilnie próbowała w sobie stłamsić powróciły ze zdwojoną siłą . Przypomniała jej się scenka z dzieciństwa .
- Rin , ale zostaniesz moją żoną , prawda ?
- Powiedziałam , że tak !
- Ale nie Kakashiego ?
- Nie !
- Rin, ale obiecałaś ! - do rozmowy dołączył się białowłosy .
- Obito był szybszy , wybacz ! - powiedziała , zakrywając twarz dłońmi . Dobrze wiedziała , co się zaraz stanie . Oto Kakashi zaczął gonić Obito ,który się przewrócił , a - w efekcie - porządnie uderzył w głowę .
- Nic Ci nie jest? - powiedziała dziewczynka , podchodząc do chłopca .
- Nie . Ale będziemy mieli dużooooo dzieci . I pierwszą córeczkę , dobra ? - pomasował obolałą głowę .
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko . Stojąc na samym brzegu wzniesienia nawet nie zauważyła , że ktoś za nią stał . Poczuła tylko jak ktoś ją popycha i zdawało jej się , że jest w " innym świecie " . Genjutsu ? - pomyślałam, spadając z góry i szykując się na śmierć . Zamknęłam oczy , pozwoliłam , by wiatr zaczął się bawić moimi włosami i odpłynęłam ...Tak , tak , notka beznadziejna , grr : < Zapraszam na http://www.pamietnik-naruto.blogspot.com/ - mój kolejny blog : ) no i oczywiście www.rudowlosahistoria.blogspot.com . To ja już kończę , notkę pozostawiam waszej subiektywnej ocenie : )
piątek, 10 grudnia 2010
8. otwarta księga
Przepaść zdawała się być bezdenna . Jej krzyk odbijał się echem . Gdy w końcu upadła z hukiem na posadzkę , odetchnęła z ulgą . Była w jakiejś podziemnej jaskini, oświetlonej pochodniami. Ruszyła korytarzem , ostrożnie stawiając kroki . Była przygotowana na wszystko , ale nic takiego się nie stało . Droga się skończyła , stała przed ścianą , na której nie było nawet najmniejszej ryski . Nic , co mogłoby oznaczać , że za nią jest jeszcze jakieś pomieszczenie . Postanowiłam użyć chakry - jeśli poskutkowało na górze , to może i tutaj ..
- Kage bunshin no jutsu - obok niej stanęły dwa klony . Ściana drgnęła lekko i rozpadła się na miliony małych głazów , każdy o innej wielkości . Dziewczyna ominęła kamienie i stanęła w najdziwniejszym pokoju , jaki kiedykolwiek widziała .
Pomieszczenie wypełniało światło pochodzące od pochodni . Było tam ciepło , na ścianach wisiały różne zdjęcia przedstawicielek i przedstawicieli rodu Uchiha . Pod obrazami były krótkie opisy . Pod ścianą stały kufry i skrzynie . Na środku podłogi namalowana była wielka błyskawica . Pokój był okrągły i miał otwór w dachu , przez który wpadały promienie słońca , a oświetlały one książkę - małą , w czarnej oprawie , z czerwono-białym wachlarzem i rzucającym się w oczy napisem " legendy klanu Uchiha " . Drżącą ręką chwyciła lekturę i odpłynęła , obraz zaczął się zamazywać . Gdy się ocknęła , leżała w pokoju Obito , kurczowo ściskając książkę .
***
Tej nocy nie spała . O ile sprawa ze zdobyciem tej książki była dziecinnie prosta , to samo otworzenie i dowiedzenie się z niej czegokolwiek już nie . Okładki nie dało się przeciąć , rozerwać ani nawet podpalić . Po wszystkich tych zabiegach wyglądała tak jak przedtem . Udało jej się ją otworzyć dopiero wtedy , gdy przez przypadek zmoczyła ją wodą . Książka wydała z siebie cichy świst i otworzyła się na stronie 12 .
" [ ... ] W klanie Uchiha istnieje justu przekazywane z pokolenia na pokolenia , zwane " ostatnią nadzieją " . Pozwala ono wrócić do życia kosztem własnej chakry i energii . osoba nie ma uczuć , jest tylko dusza bez ciała , które może odzyskać dopiero po roku . Wymaga ono dużej ilości chakry i śmierci z szlachetnego celu "
Dziewczyna przetarła oczy ze zdumienia . Książka momentalnie się zamknęła , a ona kolejny raz od wielu miesięcy usnęła .
***
Nazajutrz wybrałam się na spacer . Chodząc po parku , zbierając kwiaty i słuchając śpiewu ptaków zapomniałam choć na chwilę o problemach . Usiadłam na ławce , pogrążona w rozmyślaniach . Nagle ktoś włożył mi na głowę wianek z czarnych i białych kwiatów .
- Kushina-sama , wystraszyłaś mnie - powiedziałam , uśmiechając się .
- Przepraszam - odpowiedziała , również się uśmiechając i siadając na ławce obok mnie .
- To juz za tydzień ,prawda ?
- Tak . Zaprosiłam Cię , prawda ?
- Tak . Juz miesiąc temu do mojego domu wpadł totalnie pijany Minato-sensei obwieszczając mi tą nowinę .
- Ach , to dobrze . Że niby co ?! Przepraszam , muszę iść - powiedziała , podwijając rękawy bluzki.
- Sayonara !
To wesele zapowiadało się bardzo ciekawie .
____
omg , co za notka : O
- Kage bunshin no jutsu - obok niej stanęły dwa klony . Ściana drgnęła lekko i rozpadła się na miliony małych głazów , każdy o innej wielkości . Dziewczyna ominęła kamienie i stanęła w najdziwniejszym pokoju , jaki kiedykolwiek widziała .
Pomieszczenie wypełniało światło pochodzące od pochodni . Było tam ciepło , na ścianach wisiały różne zdjęcia przedstawicielek i przedstawicieli rodu Uchiha . Pod obrazami były krótkie opisy . Pod ścianą stały kufry i skrzynie . Na środku podłogi namalowana była wielka błyskawica . Pokój był okrągły i miał otwór w dachu , przez który wpadały promienie słońca , a oświetlały one książkę - małą , w czarnej oprawie , z czerwono-białym wachlarzem i rzucającym się w oczy napisem " legendy klanu Uchiha " . Drżącą ręką chwyciła lekturę i odpłynęła , obraz zaczął się zamazywać . Gdy się ocknęła , leżała w pokoju Obito , kurczowo ściskając książkę .
***
Tej nocy nie spała . O ile sprawa ze zdobyciem tej książki była dziecinnie prosta , to samo otworzenie i dowiedzenie się z niej czegokolwiek już nie . Okładki nie dało się przeciąć , rozerwać ani nawet podpalić . Po wszystkich tych zabiegach wyglądała tak jak przedtem . Udało jej się ją otworzyć dopiero wtedy , gdy przez przypadek zmoczyła ją wodą . Książka wydała z siebie cichy świst i otworzyła się na stronie 12 .
" [ ... ] W klanie Uchiha istnieje justu przekazywane z pokolenia na pokolenia , zwane " ostatnią nadzieją " . Pozwala ono wrócić do życia kosztem własnej chakry i energii . osoba nie ma uczuć , jest tylko dusza bez ciała , które może odzyskać dopiero po roku . Wymaga ono dużej ilości chakry i śmierci z szlachetnego celu "
Dziewczyna przetarła oczy ze zdumienia . Książka momentalnie się zamknęła , a ona kolejny raz od wielu miesięcy usnęła .
***
Nazajutrz wybrałam się na spacer . Chodząc po parku , zbierając kwiaty i słuchając śpiewu ptaków zapomniałam choć na chwilę o problemach . Usiadłam na ławce , pogrążona w rozmyślaniach . Nagle ktoś włożył mi na głowę wianek z czarnych i białych kwiatów .
- Kushina-sama , wystraszyłaś mnie - powiedziałam , uśmiechając się .
- Przepraszam - odpowiedziała , również się uśmiechając i siadając na ławce obok mnie .
- To juz za tydzień ,prawda ?
- Tak . Zaprosiłam Cię , prawda ?
- Tak . Juz miesiąc temu do mojego domu wpadł totalnie pijany Minato-sensei obwieszczając mi tą nowinę .
- Ach , to dobrze . Że niby co ?! Przepraszam , muszę iść - powiedziała , podwijając rękawy bluzki.
- Sayonara !
To wesele zapowiadało się bardzo ciekawie .
____
omg , co za notka : O
niedziela, 5 grudnia 2010
7.czas
Konoha , pół roku później
Nie ma cię gdy moje życie spada w dół ....
Rin schudła jeszcze bardziej , co stwierdziła jej mama , gdy wyszły razem na zakupy .
- Boże , dziecko ! Od jutra wracasz na obiady do domu !
- Nie po to się wyprowadziłam , mamo - odpowiedziała z uśmiechem .
- Może ta ? - mama podała jej czarną sukienkę .
- Nie , to musi być coś .. - urwała na chwilę - Ta ! - pokazała palcem na fioletową sukienkę przed kolano z czarną kokardką .
- Nie wiem .. - ale dziewczyna jej nie słuchała , pędziła już w stronę przebieralni . Gdy wyszła , w sklepie zapadła cisza .
- Wyglądasz pięknie ! Bierzemy ją - pochwaliła ją rodzicielka .
- W końcu to wesele mojego sensei , muszę jakoś wyglądać ..
***
- Rin , Rin ! - przechodnie odwracali głowy , widząc dziewczynę w dziwnych , okrągłych okularach .
- Tak , Noemi ? - brązowowłosa spojrzała w stronę blondynki .
- Pamiętasz jak dałaś mi tą kartkę ? - wymachiwała jej świstkiem papieru przed nosem . Medyczce wypadły z rąk zakupy , chwyciła kartkę i nerwowo czytała jej zawartość .
- Noemi , jaka ja jestem głupia ! - powiedziała , podnosząc zakupy i wręczając torbę mamie - Musze lecieć , pa ! - biegła pod wskazany adres .
Kocham cię Rin , Konoha , Dom klanu Uchiha , pokój nr. 2 - te słowa odbijały się echem w jej umyśle , gdy biegła ile sił w nogach w stronę domu Obito. Wymamrotała "Dzień dobry" w stronę zaskoczonej mamy nieżyjącego chłopaka i zaczęła liczyć pokoje . Stanęła pod drzwiami tego , który był drugi i zamarła - pokój Obito . Wkroczyła pewnym krokiem do pomieszczenia , w którym było pełno kurzu . Od razu wróciły wspomnienia - właśnie w tym pokoju obiecała mu , że zostanie jego żoną , a nie Kakashiego. Uśmiechnęła się szeroko. Kichnęła - miała alergię na kurz , jak zresztą na wszystko . Sprawdziła każdą deskę podłogi , każdy centymetr ściany , każdy zakątek - nic . Nie było ani sekretnego przejścia , ani podejrzanego pudełka . Dziewczyna niezdarnie sięgnęła po scyzoryk i zacięła się w palec . Zaczęła go leczyć i wtedy pomieszczenie wypełniło dziwne światło - zrobiło się ciemno . Z ziemi wyrosła postać marmurowego goblina z dziwną , poważna miną .
- Hasło - powiedział , co przyprawiło dziewczynę o przerażenie . Gadająca figurka ?
- Obito ?
- Nie.
- Kakashi ?
- Nie.
- Rin ?
- Nie.
- Ramen ?
- Nie.
- Błyskawica ?
- Nie.
- Miłość ?
- Nie.
Dziewczyna usiadła po turecku na podłodze i gorączkowo myślała . Chwyciła w dłoń wisiorek i wtedy ..
- Anioł ?
- Nie .. Znaczy Tak - wymamrotał posąg i wrósł w ziemię . Dziewczyna poczuła tylko , że spada w dół ...
________
no i mamy kolejną notkę . już siódmą. komentujcie : >
Nie ma cię gdy moje życie spada w dół ....
Rin schudła jeszcze bardziej , co stwierdziła jej mama , gdy wyszły razem na zakupy .
- Boże , dziecko ! Od jutra wracasz na obiady do domu !
- Nie po to się wyprowadziłam , mamo - odpowiedziała z uśmiechem .
- Może ta ? - mama podała jej czarną sukienkę .
- Nie , to musi być coś .. - urwała na chwilę - Ta ! - pokazała palcem na fioletową sukienkę przed kolano z czarną kokardką .
- Nie wiem .. - ale dziewczyna jej nie słuchała , pędziła już w stronę przebieralni . Gdy wyszła , w sklepie zapadła cisza .
- Wyglądasz pięknie ! Bierzemy ją - pochwaliła ją rodzicielka .
- W końcu to wesele mojego sensei , muszę jakoś wyglądać ..
***
- Rin , Rin ! - przechodnie odwracali głowy , widząc dziewczynę w dziwnych , okrągłych okularach .
- Tak , Noemi ? - brązowowłosa spojrzała w stronę blondynki .
- Pamiętasz jak dałaś mi tą kartkę ? - wymachiwała jej świstkiem papieru przed nosem . Medyczce wypadły z rąk zakupy , chwyciła kartkę i nerwowo czytała jej zawartość .
- Noemi , jaka ja jestem głupia ! - powiedziała , podnosząc zakupy i wręczając torbę mamie - Musze lecieć , pa ! - biegła pod wskazany adres .
Kocham cię Rin , Konoha , Dom klanu Uchiha , pokój nr. 2 - te słowa odbijały się echem w jej umyśle , gdy biegła ile sił w nogach w stronę domu Obito. Wymamrotała "Dzień dobry" w stronę zaskoczonej mamy nieżyjącego chłopaka i zaczęła liczyć pokoje . Stanęła pod drzwiami tego , który był drugi i zamarła - pokój Obito . Wkroczyła pewnym krokiem do pomieszczenia , w którym było pełno kurzu . Od razu wróciły wspomnienia - właśnie w tym pokoju obiecała mu , że zostanie jego żoną , a nie Kakashiego. Uśmiechnęła się szeroko. Kichnęła - miała alergię na kurz , jak zresztą na wszystko . Sprawdziła każdą deskę podłogi , każdy centymetr ściany , każdy zakątek - nic . Nie było ani sekretnego przejścia , ani podejrzanego pudełka . Dziewczyna niezdarnie sięgnęła po scyzoryk i zacięła się w palec . Zaczęła go leczyć i wtedy pomieszczenie wypełniło dziwne światło - zrobiło się ciemno . Z ziemi wyrosła postać marmurowego goblina z dziwną , poważna miną .
- Hasło - powiedział , co przyprawiło dziewczynę o przerażenie . Gadająca figurka ?
- Obito ?
- Nie.
- Kakashi ?
- Nie.
- Rin ?
- Nie.
- Ramen ?
- Nie.
- Błyskawica ?
- Nie.
- Miłość ?
- Nie.
Dziewczyna usiadła po turecku na podłodze i gorączkowo myślała . Chwyciła w dłoń wisiorek i wtedy ..
- Anioł ?
- Nie .. Znaczy Tak - wymamrotał posąg i wrósł w ziemię . Dziewczyna poczuła tylko , że spada w dół ...
________
no i mamy kolejną notkę . już siódmą. komentujcie : >
sobota, 4 grudnia 2010
6. uczucia kakashiego
Kolejna osoba pozbawiona przez niego życia. Białowłosy chłopak stoi obok kałuży krwi człowieka , którego przed chwilą zabił . Czy to ma jakieś znaczenie ? Atakują nas - my mamy prawo atakować ich. Od czasu tragicznej śmierci jego najbliższego przyjaciela życie Kakashiego zmieniło się nie do poznania. Z niepozornie wyglądającego chłopca kurczowo trzymającego się zasad zmienił się w bezwzględnego ,chłodnego mężczyznę. Jego serce nadal biło jednak mocniej na widok jednej osoby, a byłą nią drobna brązowowłosa kunoichi . Sam nie wiedział , co go do niej przyciągało , ale to uczucie było silniejsze od niego . Gdy ją widział , czuł przyjemne ciepło w okolicach brzucha . Jej uśmiech wywoływał u niego falę radości . Nic więc dziwnego , że gdy spotkał tą niepozornie wyglądającą dziewczynę na cmentarzu , uśmiech pojawił się na jego twarzy i nie chciał już zejść , pomimo jego usilnych starań . Nie podszedł jednak do niej - schował się za drzewem obserwując każdy jej ruch . Dziewczyna składała ręce do modlitwy i zamknęła oczy . Teraz wydawała się taka delikatna , jej twarz odcieniem przypominała porcelanę . Zdawało mu się , że mocniejsze powiew wiatru może sprawić , że ta krucha istotka może się rozbić . W rzeczywistości obiekt jego westchnień był twardą kunoichi , od której nie raz dostał po twarzy. Minęło już pół godziny , lecz ona nadal pogrążona była w rozmyślaniach . W końcu wstała i krzyknęła głośno:
- Kakashi , widzę , że tam jesteś . Wyjdź .
- Przepraszam , nie chciałem ci przeszkadzać - powiedział drapiąc się po głowie .
- Nie przeszkadzałbyś . Spójrz - pokazała na mogiłę - Musimy jutro przynieść świeże kwiaty .- Jej sposób mówienia również działał na niego w pewien sposób kojąco . Dziewczyna byłą taka piękna , a jej długie już włosy powiewały na wietrze .
- Rin ..
- Hmm ?
- Musze ci coś powiedziec .
- Słucham .
- A więc ja .. ja..- zaczął się jąkać , co dziewczyna skwitowała szerokim uśmiechem .
- Wyduś to z siebie .
- Nadal go kochasz ? - słowa , które wypowiedział w tej chwili zaskoczyły i jego , i ją .
- Obito .. Był dla mnie kimś więcej niż przyjacielem . Czemu pytasz ? - pogładziła brzeg kamienia .
- Bo , jaa ..
- Bo ty ?
- Ja cię kocham , Rin - powiedział . Dziewczyna posmutniała .
- Kakashi ..
- Tak , wiem . Po prostu chciałem żebyś wiedziała... To ja już pójdę ...
- Nie chodzi o to .. Ja nadal coś tu czuje - skrzyżowała ręce tam , gdzie powinno byc serce - Jesteś dla mnie przyjacielem , ale nikim więcej . Najlepszym przujacielem .
- Rozumiem .
- Przepraszam , musze iść . Hokage mnie wzywa . Sayonara - pomachała mu . Poczekał chwilę , gdy drobna postać dziewczyna zniknęła mu z oczu , uśmiechnął się tylko .
- Czemu mi to robisz , przyjacielu ...
___
można tę notkę uznać za mały przerywnik . życzę miłego czytania < 3
środa, 1 grudnia 2010
5. powrót ?
Leżałam na soczystej , zielonej trawie . Bolała mnie głowa , ale to chyba nic w porównaniu z tym , co działo się pośrodku lasu . Otóż na polanie stali ów ludzie , którzy mnie zaatakowali , i ...
- Kim jesteś ? Czego tu chcesz ?
- Mam wiele imion .. Ale tobie najwięcej powie Władca Błyskawic - powiedział lodowatym tonem.
- To ty .. Uciekajcie ! - rzucił w stronę swoim towarzyszy , lecz jego przeciwnik był szybszy - ręką zaatoczył koło . Po chwili polanę otoczył błysk błyskawic - pojawiły się nagle , tworząc barierę nie do przejścia . Moi napastnicy zaczęli trząść się ze strachu .
- Więc jak ? Mieliście odwagę porwać bezbronną dziewczynę , a boicie się kilku błyskawic ? - zaśmiał się ironicznie . Ja sama patrzyłam na mojego wybawcę z przerażeniem w oczach . Dwójka ( chyba najodważniejszych z całej tej grupy ) ruszyła do ataku .
- Chidori Nagashi - powiedział zakapturzony mężczyzna , a kobieta padła na ziemię , chwilę potem to samo stało się z jej towarzyszem .
- Przestań ! - krzyknęłam , jakby nagle nabierając odwagi . Justu , które tworzyło barierę ochronną zniknęło , a sytuacje wykorzystała pozostała ósemka - wzięli nogi za pas i uciekli . Zamaskowany mężczyzna stał tak przez chwilę, wpatrzony w martwy punkt . W końcu zabrał głos .
- Rin ..
- Skąd znasz moje imię ?
- Wiem o tobie niż ktokolwiek inny - powiedział . Widać było , że na jego twarzy zagościł uśmiech .
- Kim jesteś ? - powiedziałam, i przyjrzałam mu się bliżej .
- Kimś , kogo na pewno znasz - jego oko błysnęło - w świetle księżyca widać było najdoskonalszy Mangekyou Sharingan , jaki kiedykolwiek widziałam . - Żegnaj .. - wyszeptał , znikając w chmurze naelektryzowanego dymu . Byłam tak zdekoncentrowana , że nie wiedziałam , jakim cudem dostałam się do domu , i jakim cudem udało mi się znaleźć karteczkę ...
***
Prawda jest bliżej niż myślisz . KCR , D.K.U.P.nr 2 - to zdanie i te litery odbijały się echem w mojej głowie . Co to może znaczyć ? Teleportując się do wioski , nawet nie zauważyłam , że moje serduszko otworzyło się , a w środku była mała karteczka. Byłam taka głupia ! Przecież to można otworzyć . Siedząc w wannie , próbowałam zrozumieć sens tych liter . Tej nocy nie spałam , choć to było dla mnie naturalne . Nazajutrz wygramoliłam się z łóżka , odbyłam poranną toaletę , założyłam czerwoną bluzkę i czarną spódniczkę i ruszyłam w stronę budynku z napisem : SZYFRY .
- Dzień Dobry ..
- Ohoyo - odpowiedziała mi kobieta w dziwnym , okrągłych okularach . - Co cię do mnie sprowadza , Rin ? - zdziwiłam się , że znała moje imię .
- Mogłabyś mi to rozszyfrować ? - podałam jej kartkę . Dziewczyna podrapała się po głowie .
- Nie będzie łatwo , ale spróbuję - odpowiedziała z uśmiechem .
- Arigato , sayonara !
- Sayonara !
Wyszłam z budynku , pogrążona w myślach . Nawet nie wiedziałam , jaką wielką niespodziankę szykował mi los .
***
- Szczypie - powiedziałem do blondynki , która opatrywała mi rany .
- Obito , musi szczypać.. . Na twarzy nie masz już prawie skóry ..
- Przyzwyczaiłem się .. Ile to jeszcze potrwa ?
- Musisz być pod moją opieką jeszcze tydzień . Wtedy będziesz mógł wyruszyć w podróż i Mitoim . Prędzej cie nie puszczę .
- Arigato, tsunade-sama .
- Czego się nie robi dla chrześniaka ..
____
i mamy kolejną notkę : D proszę o komentarze : >
- Kim jesteś ? Czego tu chcesz ?
- Mam wiele imion .. Ale tobie najwięcej powie Władca Błyskawic - powiedział lodowatym tonem.
- To ty .. Uciekajcie ! - rzucił w stronę swoim towarzyszy , lecz jego przeciwnik był szybszy - ręką zaatoczył koło . Po chwili polanę otoczył błysk błyskawic - pojawiły się nagle , tworząc barierę nie do przejścia . Moi napastnicy zaczęli trząść się ze strachu .
- Więc jak ? Mieliście odwagę porwać bezbronną dziewczynę , a boicie się kilku błyskawic ? - zaśmiał się ironicznie . Ja sama patrzyłam na mojego wybawcę z przerażeniem w oczach . Dwójka ( chyba najodważniejszych z całej tej grupy ) ruszyła do ataku .
- Chidori Nagashi - powiedział zakapturzony mężczyzna , a kobieta padła na ziemię , chwilę potem to samo stało się z jej towarzyszem .
- Przestań ! - krzyknęłam , jakby nagle nabierając odwagi . Justu , które tworzyło barierę ochronną zniknęło , a sytuacje wykorzystała pozostała ósemka - wzięli nogi za pas i uciekli . Zamaskowany mężczyzna stał tak przez chwilę, wpatrzony w martwy punkt . W końcu zabrał głos .
- Rin ..
- Skąd znasz moje imię ?
- Wiem o tobie niż ktokolwiek inny - powiedział . Widać było , że na jego twarzy zagościł uśmiech .
- Kim jesteś ? - powiedziałam, i przyjrzałam mu się bliżej .
- Kimś , kogo na pewno znasz - jego oko błysnęło - w świetle księżyca widać było najdoskonalszy Mangekyou Sharingan , jaki kiedykolwiek widziałam . - Żegnaj .. - wyszeptał , znikając w chmurze naelektryzowanego dymu . Byłam tak zdekoncentrowana , że nie wiedziałam , jakim cudem dostałam się do domu , i jakim cudem udało mi się znaleźć karteczkę ...
***
Prawda jest bliżej niż myślisz . KCR , D.K.U.P.nr 2 - to zdanie i te litery odbijały się echem w mojej głowie . Co to może znaczyć ? Teleportując się do wioski , nawet nie zauważyłam , że moje serduszko otworzyło się , a w środku była mała karteczka. Byłam taka głupia ! Przecież to można otworzyć . Siedząc w wannie , próbowałam zrozumieć sens tych liter . Tej nocy nie spałam , choć to było dla mnie naturalne . Nazajutrz wygramoliłam się z łóżka , odbyłam poranną toaletę , założyłam czerwoną bluzkę i czarną spódniczkę i ruszyłam w stronę budynku z napisem : SZYFRY .
- Dzień Dobry ..
- Ohoyo - odpowiedziała mi kobieta w dziwnym , okrągłych okularach . - Co cię do mnie sprowadza , Rin ? - zdziwiłam się , że znała moje imię .
- Mogłabyś mi to rozszyfrować ? - podałam jej kartkę . Dziewczyna podrapała się po głowie .
- Nie będzie łatwo , ale spróbuję - odpowiedziała z uśmiechem .
- Arigato , sayonara !
- Sayonara !
Wyszłam z budynku , pogrążona w myślach . Nawet nie wiedziałam , jaką wielką niespodziankę szykował mi los .
***
- Szczypie - powiedziałem do blondynki , która opatrywała mi rany .
- Obito , musi szczypać.. . Na twarzy nie masz już prawie skóry ..
- Przyzwyczaiłem się .. Ile to jeszcze potrwa ?
- Musisz być pod moją opieką jeszcze tydzień . Wtedy będziesz mógł wyruszyć w podróż i Mitoim . Prędzej cie nie puszczę .
- Arigato, tsunade-sama .
- Czego się nie robi dla chrześniaka ..
____
i mamy kolejną notkę : D proszę o komentarze : >
piątek, 26 listopada 2010
4.czas leczy rany
Wiele się zmieniło od tragicznej śmierci Obito . Każdy to przeżył na swój własny sposób . Kakashi wykonywał teraz coraz więcej misji jako członek ANBU , Minato-sensei wyruszył na pokojową misje do Wioski Wiru , a Rin ? Stała się najbardziej cenionym ninja-medykiem w Konosze i jedną z najlepszych shinobi . Całkowicie oddała się pracy w szpitalu i treningom z nowym sensei - Trzecim Hokage . Był wymagający , był .. Ale to , co razem stworzyli , można nazwać sztuką . Połączyli żywioły Rin- ziemię i wodę dając coś zupełnie nowego - błoto . Dziewczyna zmieniła swój wygląd zewnętrzny - zapuściła włosy , podrosła . Nadal jednak była drobną , bladą kunoichi , która strasznie wychudła - skóra i kości , jak to miał w zwyczaju śmiać się Hokage. Brązowe oczy nabrały bardziej dojrzalszego wyrazu. Jednym słowem - wypiękniała. Nie wykonywała misji z jednego powodu - nie miała czasu . Od śmierci swojego najdroższego przyjaciela potrafiła być bezwzględna jeśli chodzi o zabijanie . Jednak , gdy wracała wykończona do domu , nie spała . Ciągle czuła ból w sercu i to głupie uczucie nadziei , że on jednak wróci .. Grupa zwiadowcza wysłana na miejsce zdarzenia nie powróciła ; kolejna to samo . Gdy Hokage stracił dziesięciu cenionych shinobi , zaprzestał prób odzyskania ciała Obito , które tak po prostu zginęło . Był słoneczny dzień , dziewczyna miała jeszcze godzinę do dyżuru . Nie mogła przejść obojętnie obok Ichiraku , budki , którą pomagała wczoraj budować . Ale ważniejszym powodem było to , że Obito uwielbiał ramen . Ona także polubiła tą potrawę , chociaż była uczulona na przyprawę - paprykę .
- Witam , jedną małą porcję bez przypraw poproszę - powiedziała , uśmiechając się do właściciela . Zawsze lubiła tego człowieka .
- Oto twoje zamówienie - podał jej miskę .
- Już ? - zdziwiła się .
- Ktoś tu przyszedł i złożył zamówienie . Powiedział , że zaraz tu przyjdziesz i kazał ci to przekazać - powiedział , wskazując na czerwone pudełko obok miski .
- Dziękuje - odpowiedziała - Wie pan , kto to był ? - zapytała , chwytając za pałeczki .
- Nie wiedziałem twarzy .. Miał na sobie czarny kaptur i płaszcz , obandażowane ręce . Tylko tyle byłem w stanie zobaczyć .
- Kiedy rodzi pańska żona ? - zapytała
- Za tydzień . Jeśli to ty przyjmujesz poród , mogę być spokojny - odpowiedział , uśmiechając się .
- tak , ja . To chyba córeczka - również wyszczerzyła zęby i już chciała zapłacić .
- Nie , już uregulowane - odpowiedział - Do widzenia .
- Do widzenia .
Rusza wąską uliczką , cały czas ściskając małą paczkę . Nie chciała jej otwierać w barze , a teraz nadażała się idealna okazja . uchyliła wieczko - żadnego wybuchu , wstrząsu . Rozwinęła papier , jakim była owinięta zawartość pudełka i ujrzała złoty naszyjnik z wisiorkiem w kształcie serca tego samego koloru . Przyjrzała mu się dokładnie - był piekny . Założyła go na szyję . W środku nie było nic więcej . Gdy metal dotknął jej skóry , poczuła przyjemne ciepło . Serduszko zaświeciło się , ujrzała napis : anioł , który było widać tylko pod odpowiednim kontem i w odpowiednim świtle . Była już lekko spóźniona , wyrzuciła pudełko do kosza i ruszyła w stronę szpitala .
Dzień minął jej szybko , odwiedziły ją przyjaciółki , musiała zająć się Kakashim , który wrócił poobijany z misji .. Zapowiadała się piękna , ciepła gwieździsta noc . Rin ruszyła w stronę cmentarza , zbierając po drodze kwiaty . Odwiedzała to miejsce jak najczęściej . To już rok - pomyślała , dochodząc na miejsce . Zaczęła się modlić . Robiła to dokładnie , starannie w ciszy i spokoju , ale czuła , że ktoś ją obserwuje . Intuicyjnie chwyciła za kunai, powoli wstała i rzuciła w stronę naspastnika . Odbił się z hukiem od katany mężczyzny ; który zaatakował ją deszczem senbon , który zatrzymała bez trudu . Z tyłu zaatakowała ją kobieta , która wyskoczyła z lasu , używając wodnego smoka . Rin uśmiechnęła się tylko - woda tylko wzmacniała jej jutsu , a bariera z chakry , którą zaczęła tworzyć , była juz prawie gotowa , gdy .. Z lasu wybiegła ósemka shinobi uzbrojona od stóp do głów . jeden z nieprzyjaciół miał herb klanu Hyuuga na plecach . Dziewczyna wstrzyknęła sobie substancję , która powodowała , że nawey posiadacz byakuugana nie widział jej punktów chakry i zaczęła walczyć . Można powiedzieć , ze sama na 10 wrogich ninja poradziła sobie świetnie , ale skończyła jej się chakra . Jej osłona nadal działała , więc nie mogli jej zabić .
- Czego chcecie ? - zapytała , ledwo oddychając .
- Powiesz nam wszystko , co wiesz o Minato Namikaze - to były ostatnie słyszane przez nią słowa , upadła na ziemię , a przed oczami miała tylko czarną plamę ....
- Witam , jedną małą porcję bez przypraw poproszę - powiedziała , uśmiechając się do właściciela . Zawsze lubiła tego człowieka .
- Oto twoje zamówienie - podał jej miskę .
- Już ? - zdziwiła się .
- Ktoś tu przyszedł i złożył zamówienie . Powiedział , że zaraz tu przyjdziesz i kazał ci to przekazać - powiedział , wskazując na czerwone pudełko obok miski .
- Dziękuje - odpowiedziała - Wie pan , kto to był ? - zapytała , chwytając za pałeczki .
- Nie wiedziałem twarzy .. Miał na sobie czarny kaptur i płaszcz , obandażowane ręce . Tylko tyle byłem w stanie zobaczyć .
- Kiedy rodzi pańska żona ? - zapytała
- Za tydzień . Jeśli to ty przyjmujesz poród , mogę być spokojny - odpowiedział , uśmiechając się .
- tak , ja . To chyba córeczka - również wyszczerzyła zęby i już chciała zapłacić .
- Nie , już uregulowane - odpowiedział - Do widzenia .
- Do widzenia .
Rusza wąską uliczką , cały czas ściskając małą paczkę . Nie chciała jej otwierać w barze , a teraz nadażała się idealna okazja . uchyliła wieczko - żadnego wybuchu , wstrząsu . Rozwinęła papier , jakim była owinięta zawartość pudełka i ujrzała złoty naszyjnik z wisiorkiem w kształcie serca tego samego koloru . Przyjrzała mu się dokładnie - był piekny . Założyła go na szyję . W środku nie było nic więcej . Gdy metal dotknął jej skóry , poczuła przyjemne ciepło . Serduszko zaświeciło się , ujrzała napis : anioł , który było widać tylko pod odpowiednim kontem i w odpowiednim świtle . Była już lekko spóźniona , wyrzuciła pudełko do kosza i ruszyła w stronę szpitala .
Dzień minął jej szybko , odwiedziły ją przyjaciółki , musiała zająć się Kakashim , który wrócił poobijany z misji .. Zapowiadała się piękna , ciepła gwieździsta noc . Rin ruszyła w stronę cmentarza , zbierając po drodze kwiaty . Odwiedzała to miejsce jak najczęściej . To już rok - pomyślała , dochodząc na miejsce . Zaczęła się modlić . Robiła to dokładnie , starannie w ciszy i spokoju , ale czuła , że ktoś ją obserwuje . Intuicyjnie chwyciła za kunai, powoli wstała i rzuciła w stronę naspastnika . Odbił się z hukiem od katany mężczyzny ; który zaatakował ją deszczem senbon , który zatrzymała bez trudu . Z tyłu zaatakowała ją kobieta , która wyskoczyła z lasu , używając wodnego smoka . Rin uśmiechnęła się tylko - woda tylko wzmacniała jej jutsu , a bariera z chakry , którą zaczęła tworzyć , była juz prawie gotowa , gdy .. Z lasu wybiegła ósemka shinobi uzbrojona od stóp do głów . jeden z nieprzyjaciół miał herb klanu Hyuuga na plecach . Dziewczyna wstrzyknęła sobie substancję , która powodowała , że nawey posiadacz byakuugana nie widział jej punktów chakry i zaczęła walczyć . Można powiedzieć , ze sama na 10 wrogich ninja poradziła sobie świetnie , ale skończyła jej się chakra . Jej osłona nadal działała , więc nie mogli jej zabić .
- Czego chcecie ? - zapytała , ledwo oddychając .
- Powiesz nam wszystko , co wiesz o Minato Namikaze - to były ostatnie słyszane przez nią słowa , upadła na ziemię , a przed oczami miała tylko czarną plamę ....
wtorek, 23 listopada 2010
3. bez uczuć
Wrócili do Konohy . Przyjęto ich z uśmiechem na ustach - bądź co bądź , wykonali powierzone im zadanie . Udali się do siedziby władz , złożyć raport .
- Nie wysyłałem z wami Obito ? - zapytał Hokage .
- On .. on nie zyje - wyjąkała Rin.
- Jak to nie żyje ?! - Sarutobi czekał na odpowiedź . Nie mieli wyboru - streścili mu to , co się wydarzyło na misji. Każde ze łzami w oczach ,odczuwało to inaczej . Gdy skończyli , Hokage zarządził - jutro w południe ma odbyć się pogrzeb .
- Nie dostaniecie żadnych misji przez ten tydzień - zapewnił, gdy wychodzili. Opuścili pomieszczenie , każde z nich udało się w swoją stronę . Zapadał zmierzch , na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy . Domem Rin była ogromna rezydencja największego w Konosze klanu ninja-medyków. Dziewczyna pchnęła lekko drzwi , zaskrzypiały . Wdrapała się po schodach , kierując się do swojego pokoju . Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi , rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać . Wyjęła z torby opaskę Obito , w szafce wyszperała gogle , które należały do chłopaka . Dostała je od niego , po powrocie z misji. Przytuliła opaskę - ciągle pachniała jak Obito - wiosną wymieszaną z typowymi , męskimi perfumami . Na szafce stały fotografie przedstawiające drużynę 7 i kilka zdjęć dwójki roześmianych przyjaciół . Łzy spływały po policzkach , szukając miejsc , których jeszcze nie zmoczyły. Przez wielkie okno wpadało tylko światło gwiazd i blask księżyca . Było ciemno .Taka sama pustka panowała w jej sercu - straciła kogoś , który tak wiele dla niej znaczył , którego kochała . Był skarbem - małym światełkiem . Tej nocy nie spała .
Nazajutrz prawie cała wioska zebrała się na cmentarzu . Wszyscy mieli na sobie czarne stroje żałobne , czekali na przemówienie Hokage .
- Jak wszyscy pewnie wiecie , wczoraj zginął Uchiha Obito , siedemnastolatek , który poświęcił swoje życie by ratować wioskę , przyjaciół i rodzinę . Jego śmierć jest przykładem bohaterskiej śmierci . Jego odejście spowodowało , że każdy z nas coś stracił - przyjaciela , brata , syna . Wioska straciła wspaniałego shinobi , który potrafił swym postępowaniem dać nam wszystkim przykład - gdy skończył , przywołał do siebie Kakashiego i Rin - Mam dla was listy , które zostawił u mnie Obito . Przeczytajcie je szybko , zaraz odsłonimy tablicę - powiedział , wręczając im dwie koperty i ruszył w stronę ich senei. Dziewczyna niepewnie sięgnęła po kartkę , na której widniało jej imię i rozwinęła ją .
" Kochana Rin !
Jeśli dostałaś ten list , to znaczy , że zginąłem . Proszę , nie przejmuj się zbytnio moją śmiercią . Żyj tak , jakby skończył się pewien rozdział w twoim życiu . Pamiętaj , zawsze będę nad tobą czuwał , będę twoim ANIOŁEM stróżem .
Na zawsze twój ,
Obito Uchiha "
Na kartce pojawiły się krople łez i deszczu , który zaczął akurat padać . List zaadresowany do Kakashiego zawierał następujące słowa :
" Kakashi ! Jeśli dostałeś tą kopertę , to znaczy , że mnie przewyższyłeś . nadal żyjesz , podczas gdy ja wyzionąłem ducha . mam do ciebie prośbę : opiekuj się Rin . Tylko tyle od ciebie chcę . Obito "
" Masz to jak w banku " pomyślał srebrnowłosy , chowając kartkę do kieszeni , kierując się w stronę tablicy , która głosiła następujące słowa .
" Tak właśnie kończy się opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby , historia shinobi , który potrafił pięknie umierać i pięknie żyć "
- Nie wysyłałem z wami Obito ? - zapytał Hokage .
- On .. on nie zyje - wyjąkała Rin.
- Jak to nie żyje ?! - Sarutobi czekał na odpowiedź . Nie mieli wyboru - streścili mu to , co się wydarzyło na misji. Każde ze łzami w oczach ,odczuwało to inaczej . Gdy skończyli , Hokage zarządził - jutro w południe ma odbyć się pogrzeb .
- Nie dostaniecie żadnych misji przez ten tydzień - zapewnił, gdy wychodzili. Opuścili pomieszczenie , każde z nich udało się w swoją stronę . Zapadał zmierzch , na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy . Domem Rin była ogromna rezydencja największego w Konosze klanu ninja-medyków. Dziewczyna pchnęła lekko drzwi , zaskrzypiały . Wdrapała się po schodach , kierując się do swojego pokoju . Gdy tylko zamknęła za sobą drzwi , rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać . Wyjęła z torby opaskę Obito , w szafce wyszperała gogle , które należały do chłopaka . Dostała je od niego , po powrocie z misji. Przytuliła opaskę - ciągle pachniała jak Obito - wiosną wymieszaną z typowymi , męskimi perfumami . Na szafce stały fotografie przedstawiające drużynę 7 i kilka zdjęć dwójki roześmianych przyjaciół . Łzy spływały po policzkach , szukając miejsc , których jeszcze nie zmoczyły. Przez wielkie okno wpadało tylko światło gwiazd i blask księżyca . Było ciemno .Taka sama pustka panowała w jej sercu - straciła kogoś , który tak wiele dla niej znaczył , którego kochała . Był skarbem - małym światełkiem . Tej nocy nie spała .
Nazajutrz prawie cała wioska zebrała się na cmentarzu . Wszyscy mieli na sobie czarne stroje żałobne , czekali na przemówienie Hokage .
- Jak wszyscy pewnie wiecie , wczoraj zginął Uchiha Obito , siedemnastolatek , który poświęcił swoje życie by ratować wioskę , przyjaciół i rodzinę . Jego śmierć jest przykładem bohaterskiej śmierci . Jego odejście spowodowało , że każdy z nas coś stracił - przyjaciela , brata , syna . Wioska straciła wspaniałego shinobi , który potrafił swym postępowaniem dać nam wszystkim przykład - gdy skończył , przywołał do siebie Kakashiego i Rin - Mam dla was listy , które zostawił u mnie Obito . Przeczytajcie je szybko , zaraz odsłonimy tablicę - powiedział , wręczając im dwie koperty i ruszył w stronę ich senei. Dziewczyna niepewnie sięgnęła po kartkę , na której widniało jej imię i rozwinęła ją .
" Kochana Rin !
Jeśli dostałaś ten list , to znaczy , że zginąłem . Proszę , nie przejmuj się zbytnio moją śmiercią . Żyj tak , jakby skończył się pewien rozdział w twoim życiu . Pamiętaj , zawsze będę nad tobą czuwał , będę twoim ANIOŁEM stróżem .
Na zawsze twój ,
Obito Uchiha "
Na kartce pojawiły się krople łez i deszczu , który zaczął akurat padać . List zaadresowany do Kakashiego zawierał następujące słowa :
" Kakashi ! Jeśli dostałeś tą kopertę , to znaczy , że mnie przewyższyłeś . nadal żyjesz , podczas gdy ja wyzionąłem ducha . mam do ciebie prośbę : opiekuj się Rin . Tylko tyle od ciebie chcę . Obito "
" Masz to jak w banku " pomyślał srebrnowłosy , chowając kartkę do kieszeni , kierując się w stronę tablicy , która głosiła następujące słowa .
" Tak właśnie kończy się opowieść o wspaniałych ideałach braterstwa i służby , historia shinobi , który potrafił pięknie umierać i pięknie żyć "
poniedziałek, 22 listopada 2010
2.koniec ?
Wyruszyli wczesnym rankiem , w atmosferze ciszy i spokoju . Własnie dowiedzieli się , że grupa zwiadowcza wysłana przed nimi nie dawała znaków życia . Mówiąc jak najprościej - zgineli . Nabardziej przeżył to Obito - do owej grupy należał jego bliski przyjaciel , Hiashori Hyuuga . Rin nadaremnie próbowała go pocieszyć - samym sukcesem było to , że wogóle ją słuchał .
- Obito ...
- Tak ?
- Znajdziemy go , obiecuję - dziewczyna uśmiechnęła sie , by dodac przyjacielowi otuchy - Martwię się o ciebie .
- Zrobisz coś dla mnie ? - zapytał Uchiha . Dziewczyna pokiwała w odpowiedzi na znak , że się zgadza - Niezaleznie od tego , co się dziś wydarzy ... Ty bądź szczęśliwa . Obiecujesz ? - powiedział , a widząc minę dziewczyny usmiechnął się i dał jej pstryczka w nos , poczym zniknął w chmurze czarnego dymu . Rin przez chwilę stała tak , wpatrzona w martwy punkt.
Resztę drogi przebyli w miarę spokojnie . Rin kłociła sie z Kakashim , które z nich bedzie dzis pierwsze stało na warcie . Wymianę zdań przerwał Minato.
- Żadne z was , ponieważ .. Jestesmy na miejscu - uśmiechnał sie po swojemu i pokazał na budynek , kształtem przypominający skorupę żółwia .
- To tu ? - wyszeptała dziewczyna .
- Szybko ! - sensei pociągnął ich w strone krzaków - Patrzcie , zauważyli nas . - Rezczywiście . Z kryjówki Orochmiaru wybiegła dwójka ludzi - kobieta i mężczyzna . Całkowicie skupieni na wrogu , nawet nie zauważyli ogromnego niebezpieczeństwa , w jakim była ich przyjaciółka ... Otóż ukryty w krzakach trzeci nieprzyjaciel stał nad nią z wielkim mieczem , za pomoca którego natychmiastowo odebrałby jej życie , gdyby nie ..
- Obito ! - krzykneła przerażona , widząc przyjaciela całego we krwi . Ostrze miecza przebiło mu serce . Nie było ratunku , umierał . Oczy dziewczyny momentalnie się za zaszkliły , popłyneła pierwsza łza , która spadła na bladą twarz chlopca .
- Dlaczego to zrobiłes , idioto ! - wyszeptała .
- Kocham cie , to chyba jasne ? - lekko się uśmiechnął , i na tyle , na ile pozwalały mu siły , drżącą ręka dotknął policzka dziewczyny , ocierając łzy - Pamiętaj o .. obietnicy i .. nie płacz - zamknał powieki , umarł . To były jego ostatnie słowa . Dziewczyna stała jak sparaliżowana . Nagle z ciała chłopaka zaczęła ulatniac się dziwna chakra , powietrze przeszył świst .
- Rin , uciekaj ! - krzyknął Minato , w ostatniej chwili ratując dziewczynie życie , używając techniki Hirashim no Jutsu . Przeniósł ich kilometr dalej , lecz i tak wokół nich ziemia byłą poorana , a oni czuli siłę eksplozji na własnych ciałach .. Wrócili na miejsce zdarzenia . Trzy martwe ciała leżały obok siebie , kryjówka Orochimaru została zniszczona , lecz nigdzie nawet najmniejszego śladu zwłok przyjaciela .. Została po nim tylko opaska .
- Obito .. - wyszeptała dziewczyna , biorąc przedmiot do reki , chwilę przytulając i chowając do torby - Zabierzmy to . Na pamiątkę - wyszeptała , otarła napływające do oczu łzy nadgarstkiem . To samo uczyniła reszta zespołu . Roztrzęsioną Rin na plecy wziął Kakashi , ruszyli w ciszy do nie wiedzącej o całym zdarzeniu ojczyzny - Konohy .
niedziela, 21 listopada 2010
1. prolog .
Czym jest wojna ? Najprościej - walką o przetrwanie . Taką właśnie walkę toczyły ze sobą , dotąd sprzymierzona kraje i wioski - Konoha-Gakure była zmuszona wystąpić przeciw sojusznikowi - Wiosce Piasku . Do walki często zaciągano świeżo upieczonych geninów i chuuninów, takich jak nasi bohaterzy . Drużynę Minato tworzą :
Kakashi Hatake , Obito Uchiha i Rin . Byli przyjaciółmi , którym przyszło żyć w ciężkich czasach . Szacunek , jaki odczuwali do swojego sensei'a ; wzajemna troska ,zaufanie i opieka nad każdym członkiem drużyny sprawiły , że żadne z nich nie ucierpiało do tej pory na misjach . Czy ich życie nadal będzie takie kolorowe ? Odpowiedź już w następnym rozdziale .
____
I jak , podoba się ? : D
Proszę o szczere opinie .
zaczynamy *__*
hej , tu wasza Lauren * _ * założyłam bloga na temat Rin i Obito , bo szczerze mówiąc nie znalazłam żadnego . To przykre , bo cała drużyna Minato to fascynujący ludzie . Zapraszam na swojego drugiego bloga dotyczacego Kushiny -
http://rudowlosahistoria.blogspot.com/
no to zaczynamy * _ *
Subskrybuj:
Posty (Atom)


