A teraz chciałam przeprosić za długą nieobecność i pokazać wam notkę , można powiedzieć że zbliżamy się do punktu kulminacyjnego . A teraz notka . Mam nadzieję , że się spodoba . tu też mamy nową notkę kochani < 3
- Śpi ... Nie budźmy jej - wymamrotała Tsunade , szukając w torbie czegoś do przykrycia .
- Tak . Masz rację - Kushina usiadła na kamieniu , bawiąc się swoimi włosami . Bardzo lubiła podopieczną swojego męża , więc ucieszył ją fakt , że nic jej nie jest . Poklepała miejsce obok siebie i gestem poprosiła blondynkę , by usiadła obok niej . Ta od razu przyjęła propozycję .
- Powiedz mi .. - zaczęła , uśmiechając się - Kim jest ten chłopak ?
- Minato Ci nie mówił ? O tym , że stracił ucznia na misji ? - powiedziała Sanninka , nie kryjąc zdziwienia .
- Więc ten chłopak musi być tym Uchiha ... To prawda ?
- Tak ... On właśnie zginął dwa lata temu . Obito jest moim chrześniakiem . Zajmowałam się nim , gdy podczas swojej prowizorycznej śmierci nie udało mu się do końca wykonać pieczęci i uratował tylko swoją duszę . Żył tylko nią , nie mając ciała . Przez te dwa lata zbierał informacje , zdobywał wiedzę i doskonalił się , siejąc postrach wsród rabusiów i innych złych shinobi , który odważyli się zadrzeć z światem ninja . Widzisz , mój chrześniak nienawidzi , gdy rani się słabszych .
- A jaki to ma związek z Rin ?
- Widzisz .. ona była jego przyjaciółką ... Była to złe określenie . Jest ..
- Czy to możliwe , żeby ktoś przeżył taki wypadek ?
- W klanie Uchiha wszystko jest możliwe .. Nadal nie umiem tego pojąć ... Cieszę się , że wrócił . Tym razem na dłużej . - powiedziała blondynka , podnosząc brew , bo Rin zaczęła się niespokojnie wiercić , mamrotając coś pod nosem z wypiekami na twarzy ...
-Minato , Minato ! - męski głos odbijał się echem w jaskini - Coś się stało ?
- Jiraya-sama , to na marne ... Sądzę , że przegrał .
- Niemożliwe ... Mój uczeń nigdy nie przegrywa - białowłosy wyraźnie się oburzył .
- Popatrz - srebrnowłosy wskazał na nieprzytomnego Minato , uśmiechając się pod nosem .
- Niemożliwe ... - powtórz Sannin .
- A jednak - usłyszeli za sobą głos . Tuż za plecami Kakashiego stała zamaskowana postać , której ruchy , gesty i głos był Jouninowi tak znajomy ...
- Chcę z Tobą walczyć - wskazał palcem na srebrnowłosego . - Tu i teraz .
przepraszam za długość tej notki , ale chciałam potrzymać Was trochę w niepewności ( : Kocham was za komenatrze pod poprzednią notką < 3
środa, 19 stycznia 2011
piątek, 14 stycznia 2011
11 - gdy kończy się tajemnica .. zaczyna się prawdziwa miłość .
Nigdy nie myślałam , ze jedna osoba jest w stanie posiąść taką moc . Moc była dla mnie pojęciem względnym , nabywanym wraz z długim treningiem , ciężką pracą , wiarą we własne umiejętności i odrobiną talentu , który przecież drzemie w każdym z nas .. Dlatego to , co rozgrywało się na moich oczach zaprzeczało wszystkim ustalonym przeze mnie wartościom , którymi kierowałam się w życiu . Zawsze myślałam , że nie dożyję dnia , w którym ktoś pokona Hokage i Legendarnych Sanninów zaledwie kilkoma ruchami rąk , nie zabijając ich przy tym , nie powodując większych uszczerbków na zdrowiu , pokazując tak dawno nie widzianą twarz . Prawdziwą twarz ...
Wielki huk przerwał panującą w jaskini ciszę , którą zaczynałam lubić . Nie wiedziałam jeszcze w jaki sposób owa postać uratowała mi życie , ale byłam pewna , że musiałam uderzyć się w głowę . I to z ogromną siłą , ponieważ nawet najmniejszy hałas odbijał się echem w mojej czaszce , powodując jej ból . Zaledwie kilka sekund minęło od zniknięcia mojego wybawiciela , a ja już czułam jego brak . Brak który rozsadzał moje serce od środka powodując jego szybsze bicie . Może to te chore przeczucie , że to On , że żyje , że jest tutaj , że mogłam go dotknąć .. A tak bardzo się bałam . Że jego ciało zniknie gdy tylko musnę jego skórę swoimi palcami , rozpłynie się niczym moje odbicie w tafli wody gdy wiatr mocniej zawieje .. Tak bardzo chciałam go odzyskać , moja wyobraźnia wytworzyła już tyle niedorzecznych pomysłów realizowanych do tej pory tylko w postaci snów .. Snów , których miałam tak mało , które były tak cudowne ... Jednym słowem nigdy nie wierzyłam w cuda , aż do teraz . Próbowałam się podnieść , lecz bez skutku - moje nogi ciężkie od powracającego do mnie poczucia winy i wspomnień z dnia jego śmierci .. Nie pozwalały mi wykonać żadnego ruchu . Czułam się jak bezbronna dziewczynka , bohaterka jednego z wielu filmów w którym to mężczyzna poświęca życie dla kobiety .. Nigdy nie chciałam zostać aktorką , a widać rola w takim romansidle z nutką filmu sensacyjnego stała się moim życiem . Szarą rzeczywistością , której kolorów mogła nadać tylko ta jedna postać ... Och , ogarnij się dziewczyno . Życie to nie film , to ciągła walka .
Mrok był najbardziej trafnym określeniem . Otóż w jaskini były trzy osoby , które łączyło jedno - wielka siła , którą każda z nich posiadała . Zakapturzona postać stała tyłem , powodując narastającą z każdą sekundą frustrację rudowłosej , która gotowa była rzucić się na niego z pięściami . Jej towarzyszka była spokojna , świdrowała wzrokiem plecy człowieka , próbując się czegoś upewnić , jakby w nich zawarta była cała prawda . Prawda , którą wszyscy chcieli odkryć . Czasami trzeba zgrywać idiotę , by w końcu przewyższyć wiedzą mędrca - pomyślała blondynka , niechętnie pomagając Kushinie w walce ze swoim chrześniakiem , obdarzając go delikatnymi uderzeniami .
- Gdzie jest Rin ?
Rudowłosej odpowiedziała tylko głucha cisza i uśmiech , który pojawił się na twarzy blondynki .
- Daj spokój , w jego rękach jest bezpieczniejsza niż pod opieką całego oddziału ANBU .. Przedstawiam Ci mojego chrześniaka , którego każdy w Twojej byłej Wiosce powinien znać .. Władca Błyskawic , kojarzysz ?
- To .. Niemożliwe ..
- Mówiłam .. A teraz , jeśli pozwolisz .. - uderzyła go z całej siły w twarz , powodując pęknięcie maski - Żadnego listu , żadnej wiadomości .. Przez rok ..
- Wybacz ciociu , nie chciałem Cię martwić ..
- Ej , rodzinka .. Zaraz tu będą , co robimy ?
- Daj mi się zabawić .. Chcę pokazać mojemu przyjacielowi , jak bardzo mylił się tego dnia .. Dnia , w którym nazwał mnie mięczakiem .. Idźcie zająć się Rin , ja zajmę się gośćmi . Zgoda ?
- Tak - powiedziała rudowłosa , wbiegając w głąb jaskini . Za nią , choć nie ukrywając swojej niechęci i wielkiej ochoty zobaczenia pokonanego Jiraji podążyła Tsunade .
- To tutaj ? - białowłosy pokazał ręką wejście do jaskini .
- To tutaj ? - białowłosy pokazał ręką wejście do jaskini .
- Mam nadzieję ..
- Kto pierwszy ? - Sannin spojrzał na dwójkę swoich towarzyszy .
- Może ja ? - powiedział Minato , wchodząc do jaskini . - Pachnie Kushiną , nie ma co - dodał pokazując wielką dziurę obok wejścia .
- Powodzenia ...
Można powiedzieć , że widoki w jaskini zapierały dech w piersiach tych , którzy nie wiedzieli jej jeszcze na oczy . Rzeka była cudowna , szumiała przyprawiając człowieka o lepszy nastrój i swojego rodzaju odświeżenie . Skały były tak idealnie wyrzeźbione przez naturę , że można było przysiąść i snuć domysły , co dana z nich przedstawia . Miejsce to było idealne i do odpoczynku i do stoczenia bitwy , ktora już się tam rozgrywała ..
- Rasengan !
- Chidori !
- To bez sensu , dobrze wiesz , że .. Wiem wszystko o Twoich technikach , znam twój każdy ruch na pamięć .. Sensei .
- Sensei ? Ty .. To nie możliwe ... Ob.. - i dostał mocno w głowę .. odrobinę za mocno .
niedziela, 26 grudnia 2010
10. prawda
Zawsze myślałam że śmierć musi być bolesna - moja wcale taka nie była. Ale czy na prawdę umieram ? Czuję się tak , jakbym uderzyła się mocno w głowę . Nie słyszałam nawet szumu , który pochodził od rzeczki , na brzegu której leżałam . Co ja tu robię ? Co się ze mną dzieje ?
- Rin ! Rin ! - każdy centymetr polanki został dokładnie przeszukany przez białowłosego - bez skutku . Jego koleżanki z drużyny nigdzie nie było .
- Znalazłeś ją ? - Minato-sensei , natychmiastowo otrzeźwiał , słysząc przkre wieści . Jak to zniknęła ?
- Nie ma nawet najmniejszego śladu . Gdzie ona może być ? - do rozmowy dołączyła się Kushina , cała umazana błotem .
- Będzie dobrze ... Może poszła do domu ? - Jiraya poklepał Kakashiego po ramieniu , dodając mu tym otuchy .
- Ej ! Widzicie to ? Strzępek jej sukienki . . - Tsunade wymachiwała materiałem .
- Zaczniemy szukać na dole .. Dwa dwuosobowe zespoły .. Jedno musi wyruszyć same . Nie ma czasu do stracenia .. Ruszajmy !
- Nic Ci nie jest ? - usłyszałam delikatny szmer , obok mnie pojawiła się zamaskowana postać ubrana w czarny , długi płaszcz , zasłaniający każdy centymetr jej ciała .
- Kim jesteś .. Nie zbliżaj się ! - zasłoniłam głowę rękoma .
- To już dwa lata .. Rok od kiedy nie mogłem zobaczyć Twojej twarzy w całej okazałości ..
- To niemożliwe ..
- Co to było ? - poczułam lekki wstrząs , ziemia pode mną zachwiała się niebezpiecznie . " Duch " bo tak tylko można było określić postać , która stała obok mnie , uśmiechnął się nieznaczenie . " uśmiechnął " to nie do końca dobre określenie , bo zauważyłam tylko jak jego usta drgnęły , schowane pod czarną maską .
- Poczekaj tutaj - i znikł w chmurze naelektrowanyzowanego dymu . Zupełnie jak wtedy , rok temu , na polanie ...
________
Mamy kolejną notkę ^^ Postanowiłam urwać akurat w tym momencie , bo na następną notkę zamierzam poświęcić dużo więcej czasu , dołożyć wszelkich starań i posklejać to wszystko w jedną , logiczną całość . Następna notka będzie jeszcze w tym roku , obiecuję : > Strasznie dziękuję za ( jak dla mnie ) mnóstwo komentarzy . Dla was to tylko 3 , a dla mnie kolejne 3 zadowolone osoby : ) Kończę , papa : *
- Rin ! Rin ! - każdy centymetr polanki został dokładnie przeszukany przez białowłosego - bez skutku . Jego koleżanki z drużyny nigdzie nie było .
- Znalazłeś ją ? - Minato-sensei , natychmiastowo otrzeźwiał , słysząc przkre wieści . Jak to zniknęła ?
- Nie ma nawet najmniejszego śladu . Gdzie ona może być ? - do rozmowy dołączyła się Kushina , cała umazana błotem .
- Będzie dobrze ... Może poszła do domu ? - Jiraya poklepał Kakashiego po ramieniu , dodając mu tym otuchy .
- Ej ! Widzicie to ? Strzępek jej sukienki . . - Tsunade wymachiwała materiałem .
- Gdzie go znalazłaś ?
- Tam - pokazała na sam brzeg zbocza .
- Czy to znaczy że . .
- Nie możliwe . Ona jest shinobi , nie mogła tak najzwyczajniej spaść z góry ...- Zaczniemy szukać na dole .. Dwa dwuosobowe zespoły .. Jedno musi wyruszyć same . Nie ma czasu do stracenia .. Ruszajmy !
- Nic Ci nie jest ? - usłyszałam delikatny szmer , obok mnie pojawiła się zamaskowana postać ubrana w czarny , długi płaszcz , zasłaniający każdy centymetr jej ciała .
- Kim jesteś .. Nie zbliżaj się ! - zasłoniłam głowę rękoma .
- To już dwa lata .. Rok od kiedy nie mogłem zobaczyć Twojej twarzy w całej okazałości ..
- To niemożliwe ..
- Tsunade , uważaj ! - rudowłosa chwyciła Sanninkę za ramię , ratując ją od natychmiastowej śmierci . Głowa Sanninki spotkałaby na swojej drodze ogromny głaz , który blokował wejście do jaskini .
- Musimy się tam dostać ! A co jeśli ona tam jest ?
- Na trzy rozwalamy ten głaz .. Raz , dwa ..
- Trzy ! - dwie zaciśnięte pięści uderzyły w skałę , powodując , że rozprysnęła się na miliony małych kawałków ..- Co to było ? - poczułam lekki wstrząs , ziemia pode mną zachwiała się niebezpiecznie . " Duch " bo tak tylko można było określić postać , która stała obok mnie , uśmiechnął się nieznaczenie . " uśmiechnął " to nie do końca dobre określenie , bo zauważyłam tylko jak jego usta drgnęły , schowane pod czarną maską .
- Poczekaj tutaj - i znikł w chmurze naelektrowanyzowanego dymu . Zupełnie jak wtedy , rok temu , na polanie ...
________
Mamy kolejną notkę ^^ Postanowiłam urwać akurat w tym momencie , bo na następną notkę zamierzam poświęcić dużo więcej czasu , dołożyć wszelkich starań i posklejać to wszystko w jedną , logiczną całość . Następna notka będzie jeszcze w tym roku , obiecuję : > Strasznie dziękuję za ( jak dla mnie ) mnóstwo komentarzy . Dla was to tylko 3 , a dla mnie kolejne 3 zadowolone osoby : ) Kończę , papa : *
sobota, 18 grudnia 2010
9 - Długo oczekiwany dzień
Nadszedł ten długo oczekiwany dzień , szczególnie dla Drużyny 7 .Rin i Kakashi stali przed budynkiem Hokage - wystrojeni , z dwoma bukietami kwiatów i z wielkim uśmiechem na ustach . Uroczystość miała odbyć się na " głowach " Trzech Hokage Konohy , ale trzeba było jeszcze załatwić kilka formalności , a oni - jak świadkowie musieli je wypełnić . Za godzinę miał odbyć się ślub .
Tak , tak , notka beznadziejna , grr : < Zapraszam na http://www.pamietnik-naruto.blogspot.com/ - mój kolejny blog : ) no i oczywiście www.rudowlosahistoria.blogspot.com . To ja już kończę , notkę pozostawiam waszej subiektywnej ocenie : )
Nigdy nie lubiłam takich uroczystości , toteż usiedzenie dwóch godzin na tyłku zdawało mi się wiecznością . Razem z Kakashim robiliśmy wszystko , by ożywić atmosferę stworzoną przez pierwszy rząd , który zajmowała Starszyzna Konohy . Dlatego , kiedy mojemu białowłosemu przyjacielowi zaświtał do głowy wspaniały pomysł , bez skrępowania chwyciłam za kunai i okazałam gotowość do wykonania zadania . Otóż przed nami siedział Jiraya , który usiłował zwrócić na siebie uwagę Tsunade.
- Tylko przytnij - powiedziałam do Kakashiego , który uśmiechnął się chytrze .
- Spróbuję .
Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk - zerwałam się z miejsca . Efekt był taki , że Sannin został pozbawiony połowy swoich białych włosów , Kakashi zaciął się w palec i a my cichutko przenieśliśmy się na koniec rzędu , by nie zrobić pokusić się i nie ściąć wszystkich . Reszta imprezy minęła nam na liczeniu chmur i skupieniu się na wspaniałej sukience Kushiny , która nie tylko zasługiwała na pochwałę , ale kilka dziewczyn najnormalniej w świecie zerwałoby materiał ze przyszłej Pani Namikaze.
Wesele od zawsze było moją ulubioną częścią takich imprez , a to rzeczywiście było wyjątkowe . Przy stole nie siedział nikt - wszyscy bawili się w najlepsze i w miarę swoich możliwości . Kushina-sama właśnie próbowała upić swojego męża , karząc mu tańczyć z butelką sake w ręku ; Tsunade , Orochimaru i Jiraya-sama stali się gwiazdami towarzystwa ,a Kakashi próbował upić Tenzou - bez skutku . Staruszek ma głowę , nie ma co .
Rin jako jedyna nieudolnie próbowała bujać się w rytm piosenki . W głowie miała zamęt - wspomnienia , które tak usilnie próbowała w sobie stłamsić powróciły ze zdwojoną siłą . Przypomniała jej się scenka z dzieciństwa .
- Rin , ale zostaniesz moją żoną , prawda ?
- Powiedziałam , że tak !
- Ale nie Kakashiego ?
- Nie !
- Rin, ale obiecałaś ! - do rozmowy dołączył się białowłosy .
- Obito był szybszy , wybacz ! - powiedziała , zakrywając twarz dłońmi . Dobrze wiedziała , co się zaraz stanie . Oto Kakashi zaczął gonić Obito ,który się przewrócił , a - w efekcie - porządnie uderzył w głowę .
- Nic Ci nie jest? - powiedziała dziewczynka , podchodząc do chłopca .
- Nie . Ale będziemy mieli dużooooo dzieci . I pierwszą córeczkę , dobra ? - pomasował obolałą głowę .
Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko . Stojąc na samym brzegu wzniesienia nawet nie zauważyła , że ktoś za nią stał . Poczuła tylko jak ktoś ją popycha i zdawało jej się , że jest w " innym świecie " . Genjutsu ? - pomyślałam, spadając z góry i szykując się na śmierć . Zamknęłam oczy , pozwoliłam , by wiatr zaczął się bawić moimi włosami i odpłynęłam ...Tak , tak , notka beznadziejna , grr : < Zapraszam na http://www.pamietnik-naruto.blogspot.com/ - mój kolejny blog : ) no i oczywiście www.rudowlosahistoria.blogspot.com . To ja już kończę , notkę pozostawiam waszej subiektywnej ocenie : )
piątek, 10 grudnia 2010
8. otwarta księga
Przepaść zdawała się być bezdenna . Jej krzyk odbijał się echem . Gdy w końcu upadła z hukiem na posadzkę , odetchnęła z ulgą . Była w jakiejś podziemnej jaskini, oświetlonej pochodniami. Ruszyła korytarzem , ostrożnie stawiając kroki . Była przygotowana na wszystko , ale nic takiego się nie stało . Droga się skończyła , stała przed ścianą , na której nie było nawet najmniejszej ryski . Nic , co mogłoby oznaczać , że za nią jest jeszcze jakieś pomieszczenie . Postanowiłam użyć chakry - jeśli poskutkowało na górze , to może i tutaj ..
- Kage bunshin no jutsu - obok niej stanęły dwa klony . Ściana drgnęła lekko i rozpadła się na miliony małych głazów , każdy o innej wielkości . Dziewczyna ominęła kamienie i stanęła w najdziwniejszym pokoju , jaki kiedykolwiek widziała .
Pomieszczenie wypełniało światło pochodzące od pochodni . Było tam ciepło , na ścianach wisiały różne zdjęcia przedstawicielek i przedstawicieli rodu Uchiha . Pod obrazami były krótkie opisy . Pod ścianą stały kufry i skrzynie . Na środku podłogi namalowana była wielka błyskawica . Pokój był okrągły i miał otwór w dachu , przez który wpadały promienie słońca , a oświetlały one książkę - małą , w czarnej oprawie , z czerwono-białym wachlarzem i rzucającym się w oczy napisem " legendy klanu Uchiha " . Drżącą ręką chwyciła lekturę i odpłynęła , obraz zaczął się zamazywać . Gdy się ocknęła , leżała w pokoju Obito , kurczowo ściskając książkę .
***
Tej nocy nie spała . O ile sprawa ze zdobyciem tej książki była dziecinnie prosta , to samo otworzenie i dowiedzenie się z niej czegokolwiek już nie . Okładki nie dało się przeciąć , rozerwać ani nawet podpalić . Po wszystkich tych zabiegach wyglądała tak jak przedtem . Udało jej się ją otworzyć dopiero wtedy , gdy przez przypadek zmoczyła ją wodą . Książka wydała z siebie cichy świst i otworzyła się na stronie 12 .
" [ ... ] W klanie Uchiha istnieje justu przekazywane z pokolenia na pokolenia , zwane " ostatnią nadzieją " . Pozwala ono wrócić do życia kosztem własnej chakry i energii . osoba nie ma uczuć , jest tylko dusza bez ciała , które może odzyskać dopiero po roku . Wymaga ono dużej ilości chakry i śmierci z szlachetnego celu "
Dziewczyna przetarła oczy ze zdumienia . Książka momentalnie się zamknęła , a ona kolejny raz od wielu miesięcy usnęła .
***
Nazajutrz wybrałam się na spacer . Chodząc po parku , zbierając kwiaty i słuchając śpiewu ptaków zapomniałam choć na chwilę o problemach . Usiadłam na ławce , pogrążona w rozmyślaniach . Nagle ktoś włożył mi na głowę wianek z czarnych i białych kwiatów .
- Kushina-sama , wystraszyłaś mnie - powiedziałam , uśmiechając się .
- Przepraszam - odpowiedziała , również się uśmiechając i siadając na ławce obok mnie .
- To juz za tydzień ,prawda ?
- Tak . Zaprosiłam Cię , prawda ?
- Tak . Juz miesiąc temu do mojego domu wpadł totalnie pijany Minato-sensei obwieszczając mi tą nowinę .
- Ach , to dobrze . Że niby co ?! Przepraszam , muszę iść - powiedziała , podwijając rękawy bluzki.
- Sayonara !
To wesele zapowiadało się bardzo ciekawie .
____
omg , co za notka : O
- Kage bunshin no jutsu - obok niej stanęły dwa klony . Ściana drgnęła lekko i rozpadła się na miliony małych głazów , każdy o innej wielkości . Dziewczyna ominęła kamienie i stanęła w najdziwniejszym pokoju , jaki kiedykolwiek widziała .
Pomieszczenie wypełniało światło pochodzące od pochodni . Było tam ciepło , na ścianach wisiały różne zdjęcia przedstawicielek i przedstawicieli rodu Uchiha . Pod obrazami były krótkie opisy . Pod ścianą stały kufry i skrzynie . Na środku podłogi namalowana była wielka błyskawica . Pokój był okrągły i miał otwór w dachu , przez który wpadały promienie słońca , a oświetlały one książkę - małą , w czarnej oprawie , z czerwono-białym wachlarzem i rzucającym się w oczy napisem " legendy klanu Uchiha " . Drżącą ręką chwyciła lekturę i odpłynęła , obraz zaczął się zamazywać . Gdy się ocknęła , leżała w pokoju Obito , kurczowo ściskając książkę .
***
Tej nocy nie spała . O ile sprawa ze zdobyciem tej książki była dziecinnie prosta , to samo otworzenie i dowiedzenie się z niej czegokolwiek już nie . Okładki nie dało się przeciąć , rozerwać ani nawet podpalić . Po wszystkich tych zabiegach wyglądała tak jak przedtem . Udało jej się ją otworzyć dopiero wtedy , gdy przez przypadek zmoczyła ją wodą . Książka wydała z siebie cichy świst i otworzyła się na stronie 12 .
" [ ... ] W klanie Uchiha istnieje justu przekazywane z pokolenia na pokolenia , zwane " ostatnią nadzieją " . Pozwala ono wrócić do życia kosztem własnej chakry i energii . osoba nie ma uczuć , jest tylko dusza bez ciała , które może odzyskać dopiero po roku . Wymaga ono dużej ilości chakry i śmierci z szlachetnego celu "
Dziewczyna przetarła oczy ze zdumienia . Książka momentalnie się zamknęła , a ona kolejny raz od wielu miesięcy usnęła .
***
Nazajutrz wybrałam się na spacer . Chodząc po parku , zbierając kwiaty i słuchając śpiewu ptaków zapomniałam choć na chwilę o problemach . Usiadłam na ławce , pogrążona w rozmyślaniach . Nagle ktoś włożył mi na głowę wianek z czarnych i białych kwiatów .
- Kushina-sama , wystraszyłaś mnie - powiedziałam , uśmiechając się .
- Przepraszam - odpowiedziała , również się uśmiechając i siadając na ławce obok mnie .
- To juz za tydzień ,prawda ?
- Tak . Zaprosiłam Cię , prawda ?
- Tak . Juz miesiąc temu do mojego domu wpadł totalnie pijany Minato-sensei obwieszczając mi tą nowinę .
- Ach , to dobrze . Że niby co ?! Przepraszam , muszę iść - powiedziała , podwijając rękawy bluzki.
- Sayonara !
To wesele zapowiadało się bardzo ciekawie .
____
omg , co za notka : O
niedziela, 5 grudnia 2010
7.czas
Konoha , pół roku później
Nie ma cię gdy moje życie spada w dół ....
Rin schudła jeszcze bardziej , co stwierdziła jej mama , gdy wyszły razem na zakupy .
- Boże , dziecko ! Od jutra wracasz na obiady do domu !
- Nie po to się wyprowadziłam , mamo - odpowiedziała z uśmiechem .
- Może ta ? - mama podała jej czarną sukienkę .
- Nie , to musi być coś .. - urwała na chwilę - Ta ! - pokazała palcem na fioletową sukienkę przed kolano z czarną kokardką .
- Nie wiem .. - ale dziewczyna jej nie słuchała , pędziła już w stronę przebieralni . Gdy wyszła , w sklepie zapadła cisza .
- Wyglądasz pięknie ! Bierzemy ją - pochwaliła ją rodzicielka .
- W końcu to wesele mojego sensei , muszę jakoś wyglądać ..
***
- Rin , Rin ! - przechodnie odwracali głowy , widząc dziewczynę w dziwnych , okrągłych okularach .
- Tak , Noemi ? - brązowowłosa spojrzała w stronę blondynki .
- Pamiętasz jak dałaś mi tą kartkę ? - wymachiwała jej świstkiem papieru przed nosem . Medyczce wypadły z rąk zakupy , chwyciła kartkę i nerwowo czytała jej zawartość .
- Noemi , jaka ja jestem głupia ! - powiedziała , podnosząc zakupy i wręczając torbę mamie - Musze lecieć , pa ! - biegła pod wskazany adres .
Kocham cię Rin , Konoha , Dom klanu Uchiha , pokój nr. 2 - te słowa odbijały się echem w jej umyśle , gdy biegła ile sił w nogach w stronę domu Obito. Wymamrotała "Dzień dobry" w stronę zaskoczonej mamy nieżyjącego chłopaka i zaczęła liczyć pokoje . Stanęła pod drzwiami tego , który był drugi i zamarła - pokój Obito . Wkroczyła pewnym krokiem do pomieszczenia , w którym było pełno kurzu . Od razu wróciły wspomnienia - właśnie w tym pokoju obiecała mu , że zostanie jego żoną , a nie Kakashiego. Uśmiechnęła się szeroko. Kichnęła - miała alergię na kurz , jak zresztą na wszystko . Sprawdziła każdą deskę podłogi , każdy centymetr ściany , każdy zakątek - nic . Nie było ani sekretnego przejścia , ani podejrzanego pudełka . Dziewczyna niezdarnie sięgnęła po scyzoryk i zacięła się w palec . Zaczęła go leczyć i wtedy pomieszczenie wypełniło dziwne światło - zrobiło się ciemno . Z ziemi wyrosła postać marmurowego goblina z dziwną , poważna miną .
- Hasło - powiedział , co przyprawiło dziewczynę o przerażenie . Gadająca figurka ?
- Obito ?
- Nie.
- Kakashi ?
- Nie.
- Rin ?
- Nie.
- Ramen ?
- Nie.
- Błyskawica ?
- Nie.
- Miłość ?
- Nie.
Dziewczyna usiadła po turecku na podłodze i gorączkowo myślała . Chwyciła w dłoń wisiorek i wtedy ..
- Anioł ?
- Nie .. Znaczy Tak - wymamrotał posąg i wrósł w ziemię . Dziewczyna poczuła tylko , że spada w dół ...
________
no i mamy kolejną notkę . już siódmą. komentujcie : >
Nie ma cię gdy moje życie spada w dół ....
Rin schudła jeszcze bardziej , co stwierdziła jej mama , gdy wyszły razem na zakupy .
- Boże , dziecko ! Od jutra wracasz na obiady do domu !
- Nie po to się wyprowadziłam , mamo - odpowiedziała z uśmiechem .
- Może ta ? - mama podała jej czarną sukienkę .
- Nie , to musi być coś .. - urwała na chwilę - Ta ! - pokazała palcem na fioletową sukienkę przed kolano z czarną kokardką .
- Nie wiem .. - ale dziewczyna jej nie słuchała , pędziła już w stronę przebieralni . Gdy wyszła , w sklepie zapadła cisza .
- Wyglądasz pięknie ! Bierzemy ją - pochwaliła ją rodzicielka .
- W końcu to wesele mojego sensei , muszę jakoś wyglądać ..
***
- Rin , Rin ! - przechodnie odwracali głowy , widząc dziewczynę w dziwnych , okrągłych okularach .
- Tak , Noemi ? - brązowowłosa spojrzała w stronę blondynki .
- Pamiętasz jak dałaś mi tą kartkę ? - wymachiwała jej świstkiem papieru przed nosem . Medyczce wypadły z rąk zakupy , chwyciła kartkę i nerwowo czytała jej zawartość .
- Noemi , jaka ja jestem głupia ! - powiedziała , podnosząc zakupy i wręczając torbę mamie - Musze lecieć , pa ! - biegła pod wskazany adres .
Kocham cię Rin , Konoha , Dom klanu Uchiha , pokój nr. 2 - te słowa odbijały się echem w jej umyśle , gdy biegła ile sił w nogach w stronę domu Obito. Wymamrotała "Dzień dobry" w stronę zaskoczonej mamy nieżyjącego chłopaka i zaczęła liczyć pokoje . Stanęła pod drzwiami tego , który był drugi i zamarła - pokój Obito . Wkroczyła pewnym krokiem do pomieszczenia , w którym było pełno kurzu . Od razu wróciły wspomnienia - właśnie w tym pokoju obiecała mu , że zostanie jego żoną , a nie Kakashiego. Uśmiechnęła się szeroko. Kichnęła - miała alergię na kurz , jak zresztą na wszystko . Sprawdziła każdą deskę podłogi , każdy centymetr ściany , każdy zakątek - nic . Nie było ani sekretnego przejścia , ani podejrzanego pudełka . Dziewczyna niezdarnie sięgnęła po scyzoryk i zacięła się w palec . Zaczęła go leczyć i wtedy pomieszczenie wypełniło dziwne światło - zrobiło się ciemno . Z ziemi wyrosła postać marmurowego goblina z dziwną , poważna miną .
- Hasło - powiedział , co przyprawiło dziewczynę o przerażenie . Gadająca figurka ?
- Obito ?
- Nie.
- Kakashi ?
- Nie.
- Rin ?
- Nie.
- Ramen ?
- Nie.
- Błyskawica ?
- Nie.
- Miłość ?
- Nie.
Dziewczyna usiadła po turecku na podłodze i gorączkowo myślała . Chwyciła w dłoń wisiorek i wtedy ..
- Anioł ?
- Nie .. Znaczy Tak - wymamrotał posąg i wrósł w ziemię . Dziewczyna poczuła tylko , że spada w dół ...
________
no i mamy kolejną notkę . już siódmą. komentujcie : >
sobota, 4 grudnia 2010
6. uczucia kakashiego
Kolejna osoba pozbawiona przez niego życia. Białowłosy chłopak stoi obok kałuży krwi człowieka , którego przed chwilą zabił . Czy to ma jakieś znaczenie ? Atakują nas - my mamy prawo atakować ich. Od czasu tragicznej śmierci jego najbliższego przyjaciela życie Kakashiego zmieniło się nie do poznania. Z niepozornie wyglądającego chłopca kurczowo trzymającego się zasad zmienił się w bezwzględnego ,chłodnego mężczyznę. Jego serce nadal biło jednak mocniej na widok jednej osoby, a byłą nią drobna brązowowłosa kunoichi . Sam nie wiedział , co go do niej przyciągało , ale to uczucie było silniejsze od niego . Gdy ją widział , czuł przyjemne ciepło w okolicach brzucha . Jej uśmiech wywoływał u niego falę radości . Nic więc dziwnego , że gdy spotkał tą niepozornie wyglądającą dziewczynę na cmentarzu , uśmiech pojawił się na jego twarzy i nie chciał już zejść , pomimo jego usilnych starań . Nie podszedł jednak do niej - schował się za drzewem obserwując każdy jej ruch . Dziewczyna składała ręce do modlitwy i zamknęła oczy . Teraz wydawała się taka delikatna , jej twarz odcieniem przypominała porcelanę . Zdawało mu się , że mocniejsze powiew wiatru może sprawić , że ta krucha istotka może się rozbić . W rzeczywistości obiekt jego westchnień był twardą kunoichi , od której nie raz dostał po twarzy. Minęło już pół godziny , lecz ona nadal pogrążona była w rozmyślaniach . W końcu wstała i krzyknęła głośno:
- Kakashi , widzę , że tam jesteś . Wyjdź .
- Przepraszam , nie chciałem ci przeszkadzać - powiedział drapiąc się po głowie .
- Nie przeszkadzałbyś . Spójrz - pokazała na mogiłę - Musimy jutro przynieść świeże kwiaty .- Jej sposób mówienia również działał na niego w pewien sposób kojąco . Dziewczyna byłą taka piękna , a jej długie już włosy powiewały na wietrze .
- Rin ..
- Hmm ?
- Musze ci coś powiedziec .
- Słucham .
- A więc ja .. ja..- zaczął się jąkać , co dziewczyna skwitowała szerokim uśmiechem .
- Wyduś to z siebie .
- Nadal go kochasz ? - słowa , które wypowiedział w tej chwili zaskoczyły i jego , i ją .
- Obito .. Był dla mnie kimś więcej niż przyjacielem . Czemu pytasz ? - pogładziła brzeg kamienia .
- Bo , jaa ..
- Bo ty ?
- Ja cię kocham , Rin - powiedział . Dziewczyna posmutniała .
- Kakashi ..
- Tak , wiem . Po prostu chciałem żebyś wiedziała... To ja już pójdę ...
- Nie chodzi o to .. Ja nadal coś tu czuje - skrzyżowała ręce tam , gdzie powinno byc serce - Jesteś dla mnie przyjacielem , ale nikim więcej . Najlepszym przujacielem .
- Rozumiem .
- Przepraszam , musze iść . Hokage mnie wzywa . Sayonara - pomachała mu . Poczekał chwilę , gdy drobna postać dziewczyna zniknęła mu z oczu , uśmiechnął się tylko .
- Czemu mi to robisz , przyjacielu ...
___
można tę notkę uznać za mały przerywnik . życzę miłego czytania < 3
Subskrybuj:
Posty (Atom)

